sobota, 5 listopada 2016

{7 życzeń, czyli o salonie w kawalerce}



Kawalerka to same wyzwania! Wiem to z pewnego źródła - mieszkam w jednej z nich. Chciałoby się zaprosić na salony (gdy przyjdą goście), zatrzasnąć w sypialni (gdy Małż wkurza), przeżyć poranny dylemat pod tytułem "w co się ubrać?" u progu garderoby, albo chociaż ogarnąć problem pierwszego świata: dziś prysznic czy jednak leżenie w wannie pełnej piany?
A rzeczywistość pozostawia do dyspozycji tylko jeden pokój, jedną małą łazienkę, kuchnię o kątach nieustawnych i ostrych jak brzytwa oraz ciemny i ciasny przedpokój. Tak, tak, znalazłam już większe mieszkanie w pięknej, starej kamienicy w centrum miasta. Ale portfel nadal nie daje pozwolenia na zmianę lokalizacji. Pertraktuję, może coś z tego jeszcze będzie. ;) 

Tymczasem nasze salon-sypialnia-garderoba-biuro w jednym przechodzi kolejną metamorfozę. Tym razem już chyba na dłużej. Boję się używać słowa "ostatecznie" nie tylko w kontekście wnętrz. Od początku naszej drogi do funkcjonalnej, ale i odpowiadającej naszym gustom kawalerki minęło sporo czasu. Dziś wiele rzeczy podczas remontu zaplanowałabym i wykonała inaczej. Ale suma sumarum nie jest źle. Spełniło się moje 7 życzeń. 

1. Białe ściany i biała podłoga. 

O ile ściany od samego początku mieliśmy białe, o tyle podłoga stanowiła przedmiot sporu. R. na początku chciał zupełnie ciemną, ja - zupełnie jasną, więc spotkaliśmy się po środku. Przez 3 lata mieliśmy coś w rodzaju kawy z mlekiem na podłodze. Nie było źle, ale... no właśnie. Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy się na biel i nie żałowaliśmy ani przez minutę. Jeśli będę wymieniała podłogę, to tylko na białą. Póki co - wystarczy nam ta pomalowana. Jest świetna! 

O naszej przygodzie z malowaniem paneli na biało możesz przeczytać w tym poście >>> malowanie podłogi <<< , a o wrażeniach z użytkowania - tu >>> 3 miesiące z białą podłogą <<<

2. Rośliny. Żywe. ;) 

Przez 4 lata, czyli właściwie odkąd wróciliśmy do Polski i mieszkamy w naszej kawalerce, jedynymi kwiatami były sztuczny bluszcz z sieciówki i doniczka z miętą pieprzową na kuchennym parapecie. Okazjonalnie pojawiały się też inne zioła, które stosunkowo szybko znikały w garnkach lub kocich paszczach. ;) Postanowiłam, że się nie poddam, chociaż nowy koci nabytek (Mimi) bardzo utrudniał mi dodżunglanie naszego M. Ale małymi krokami i dużymi doniczkami z kocią trawą przeforsowałam palmę, pachirę, araukarię, kilka kaktusów, pileę, trzykrotkę, drzewko szczęścia, aloesa, zamiokulkisa, fikusa lirolistnego, a nawet skrzydłokwiat i - dzięki Ola! - monsterę (chociaż te dwa, z racji jadowitości, stoją poza zasięgiem kotów). Teraz Mimi włazi w szuwary, jak pieszczotliwie nazywamy naszą palmę, tylko wtedy, gdy bardzo chce zwrócić na siebie uwagę. Doniczka z kocią trawą może mieć swój mały udział w tym sukcesie. :) 

3. Stare, ale jare: stuletnia szafa, stuletnia skrzynia i krzesła. 

Uwielbiam meble z duszą. Stare, piękne, proste, ale szlachetne. Drewniane. Takie, które wiele widziały, wiele przeżyły. Jak nasze krzesła >>>chyba Thonety, ale kto to wie?<<< i skrzynia z czasów sprzed II wojny światowej, którą upolowałam na targu staroci jeszcze w Niemczech. O skrzyni pisałam tu >>>skrzynia<<<, gdy nasz salon był jeszcze przedzielony na dwie mniejsze części. Do kompletu idealnie pasuje >>>krakowska stulatka<<<, której transport z grodu Kraka przyczynił się do kilku siwych włosów na mej głowie. ;) Ale było warto szukać, pytać. Było też warto odchudzić nieco garderobę z rzeczy o metce "na pewno schudnę" albo "jeszcze się kiedyś może przydać". 

4. Wygodne spanie na kanapie. 

Nie przypominam sobie, żebym pisała post o naszej nowej kanapie? Ale na pewno już ją na blogu widzieliście. I na Facebooku. I Instagramie też. Kupiliśmy ją u lokalnego producenta mebli tapicerowanych, w bardzo rozsądnej cenie, bez metki i mody. Wystarczyło jedno spojrzenie. 
No dobra, jeszcze ta nazwa modelu - Oslo. To był ten ostatni ze 100 procent. 
Co prawda nadal marzę o butelkowozielonej, aksamitnej sofie, ale nic rozkładanego w takim kolorze nie znalazłam. A my musimy mieć sofę z funkcją spania - kawalerka, helooooł?! 

5. Przestrzeni tyle, ile się da. 

A da się nie za wiele. Ale w porównaniu np. z pokojem mojego Małża, w którym mieszkał u rodziców, mamy tyyyyyyyyyyyyyyle przestrzeni! Serio. Jego pokój był wielkości naszej łazienki. W kawalerce. 2x3m. Serio, serio. ;) Jasne meble, ściany i podłoga optycznie powiększają metraż. Jest dobrze. Koty mają się gdzie ganiać. My, od biedy, też. ;) 

6. Skandynawskie akcenty. 

Znowu ta Skandynawia... no wiem, wiem. Wszyscy już mamy dość "skandynawskiego stylu".
No sorry, ale stara miłość nie rdzewieje. Tak, jak od wczesnych lat marzyłam o kotach norweskich leśnych, tak połowę mojego dotychczasowego życia spędziłam na marzeniach o Skandynawii. O Norwegii. O Północy w ogóle. To się teraz odbija echem w destynacjach urlopowych i... w kawalerce. Jak już sobie kupię to większe mieszkanie w kamienicy, albo jakiś stary, mazurski domek, to środek będzie wyglądał podobnie. Nie dla mnie PRLowskie komódki, orientalne rzeźby i kwieciste tapety. Pięknie wyglądają u kolorowych ptaków. A ja, szara mysz (dosłownie, uwielbiam szare ubrania! i czarne!), najpełniej oddycham, gdy mój dom jest oszczędny w kolorach. 

7. Jasność, jasność widzę: koselig / hyggelig. 

Światło, nosisz je w sobie! - śpiewała kiedyś pani Kukulska. A ja wolę, gdy to światło rozgrzewa dom. Latarenki, sznury żarówek, lampki choinkowe, lampy stołowe, stojące, wiszące, cottonballsy oraz świece. Jestem na TAK! Zwłaszcza od października do marca. ;) Koce, poduszki, durnostojki (ale nie za wiele) i koniki. Ulubione magazyny, chodniki i kosze.
I wszystko to, co sprawia, że z pozoru zimne, białe wnętrze, staje się przytulne. 


Póki co, mogę pokazać Ci lewą stronę naszego jedynego pokoju. Wypoczynkowo - salonową. Część czytelniczo - garderobiana jest jeszcze w fazie konstrukcji, co chyba nie dziwi nikogo, kto mnie zna. ;) Tak naprawdę szukam jeszcze idealnego fotela i mam najzwyczajniej w świecie bałagan na naszym regale na książki. A że półki sięgają niemalże pod sufit, to ciężko mi samej ogranąć temat (#życiekurdupla).
Pamiętasz nasze przygody z idealną szafką / komodą do salonu, którą postanowiliśmy zrobić sami (#ikeahack)? Która wisiała pięknie na ścianie z pustaków, a później spadła...i w nagrodę wyrosły jej nogi? Cóż, dziś zobaczysz całkiem nową jej odsłonę. :) No ale... dosyć gadania. Jesteś tu jeszcze? No, to zapraszam do salonu. :) 





















Podoba się? Nie podoba? Daj mi znać. :) Udanego wieczoru! k



72 komentarze:

  1. Kaś no pięknie jest 😍😍 ♡♡
    Mega napis czy też coś innego na drzwiach wejściowych. Cud malina jednym słowem to Wasze małe EM

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie jest! Jak na kawalerkę to mnóstwo przestrzeni <3 Bardzo podobają mi się dekoracje, rośliny super, wszystko ze sobą gra!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja szczena wciąż leży na podłodze.
    Jak zobaczyłam zdjęcia to myślałam,że pochodzą z Vakre.Dopiero potem przeczytałam,że to piękne wnętrzonko jest Twoje.
    Gratuluje!
    U mnie biel przykryła okolicę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Kochana i uprzejmie zazdraszczam bieli wokół! Ale mam nadzieję, że do nas też dotrze lada dzień...

      Usuń
  4. O Kozo! Moja lista życzeń mogłaby wyglądać podobnie - oprócz punktu czwartego, bo spać będziemy w łóżku, a goście niech się męczą :P
    Coś tam bym jeszcze dorzuciła od siebie, do tej listy rzecz jasna, ale to kiedyś kiedyś, jak już będę miała gdzie spełniać te życzenia (na razie i wciąż surowe pustaki i kable - ciężko to nazwać idealną bazą do spełniania marzeń). A o sofie zielonej też marzę i może nawet mi się uda to marzenie spełnić, bo skoro już ustaliliśmy, że o gości nie dbam, to nie musi być rozkładana i niech nawet na podłodze śpią :D (Swoją drogą cóż to za tajemny miejscowy producent mebli? Bo mimo że niezielona, to bardzo mi się podoba ta Twoja sofa). Teraz mi się przypomniało, że właściwie to o białej podłodze jednak nie marzę, ale za to białe ściany chcę, więc niech będzie, że ten punkt Twojej listy też biorę.
    Przepraszam za ten słowotok, ale nikt ze mną dzisiaj nie chcę rozmawiać, a jakoś nie mogę też myśli moich niepoukładanych zebrać do kupy, żeby te zdania jakieś takie bardziej zwarte i sensowne były.
    Muszę jeszcze powiedzieć (a właściwie nie jeszcze, tylko przede wszystkim, bo wyżej to nic ważnego w sumie), że mi się te Wasze kąty bardzo podobają. Mimo że kocham kolor i u mnie pewnie będzie go więcej, to mogłabym tam wejść i mieszkać i się dobrze czuć, od zaraz. I co tam, że kawalerka, skoro wszystko na swoim miejscu i do tego jest pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O KOchana... <3 Dziękuję Ci za ten piękny elaborat! :D U nas goście mogą spać...na podłodze tylko. ;) Ewentualnie oddajemy kanapę i w ogóle całą kawalerkę pod ich władanie,a sami wyruszamy do rodziców. ;) Rozmawiaj tak do mnie, nie mam nic przeciwko1 :D k

      Usuń
  5. Podoba się! I to bardzo! Starannie dobrane dodatki, nie zagracona przestrzeń. W zdjęciach jest coś co lubię najbardziej-życie.. Kochacie te 4 kąty 😊 Ta Wasza kawalerka jest chyba spora i ustawna. Pozdrawiam Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Anita! Dzięki! Pokój mamy dość spory, 21m2, ale reszta jest niewielka. No i kuchnia w kształcie trapezu o ostrych kątach nie ułatwia zadania. ;) Uściski!

      Usuń
  6. Podoba się! I to bardzo! Starannie dobrane dodatki, nie zagracona przestrzeń. W zdjęciach jest coś co lubię najbardziej-życie.. Kochacie te 4 kąty 😊 Ta Wasza kawalerka jest chyba spora i ustawna. Pozdrawiam Anita

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi tej jasności brakuje... :) Chciałam przemalować nasz salon na biało, ale powstał pomysł przeprowadzki, więc chwilowo ten pomysł odłożę ;) Podoba mi się Twoje mieszkanie, bo do tej bieli dołączone jest to co lubię, czyli drewniane dodatki - a dodatkowo u Ciebie to starocie z duszą - też takie lubię :) No i te zielone rośliny... ach ja mam dwie lewe ręce do kwiatów, ale nie poddaję się :) Podobają mi się też Twoje chodniki - skąd? ten przy sofie i na przedpokoju?
    P.S. mam trzy pokoju, brak miejsca na garderobę, tylko wanna i mąż w sumie mnie nie wkurza - ale jakby coś to jednak sypialnię mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to trzymam kciuki za udaną przeprowadzkę! :) Chodniki - ten przy kanapie to House Doctor, a ten na przedpokoju to H&M Home. :) Mnie się też zawsze wydawało, że nie mam serca i ręki do kwiatów, a tu taka - odpukać - niespodzianka. ;) Trzymam za Ciebie kciuki!

      Usuń
    2. Do ewentualnej przeprowadzki jeszcze rok albo dwa, zobaczymy kiedy znajdziemy mieszkanie, które naprawdę nas zainteresuje. Tu mieszkam dopiero 2 lata - i to niecałe, ale że wyszło jak wyszło, to trzeba poszukać czegoś lepszego :)
      Ja kwiaty zazwyczaj przesuszałam, ewentualnie przewalam - w sumie to tylko jednego mam od prawie 5 lat i ten akuratr jest na mnie odporny ;)

      Usuń
  8. Zgadzam się z wszystkimi punktami :)
    Jasne kolory, natura i Skandynawia to musi wyglądać dobrze.
    Uściski serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie tam u Ciebie, tak czysto i klarownie... A teraz przyznaj się, jak zrobiliście sznur żarówek? Przewiercaliście się przez ebonit czy jak? :) Męża mam zamiar zacząć męczyć, bo mi taka girlanda żyć nie daje i sen spędza z powiek... Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, sznur żarówek to prezent od Marty z bloga domek przy lesie. :) Marta robi takie na zamówienie, polecam! Ostatnio też na jakimś blogu (niestety nie pamiętam, na którym) widziałam instrukcję krok po kroku, jak taki sznur zrobić samemu. :) Dzięki za komentarz, pozdrawiam! :)

      Usuń
  10. Ślicznie wszystko zgrane!
    I wnętrze nie wygląda jak kawalerka :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasiu, to jedno z piękniejszych mieszkań jakie znam! :-) Uwielbiam taką kolorystykę. Biel, drewno i gdzieniegdzie wybijająca się zieleń roślin w glinianych doniczkach, koszach :-) Uwielbiam taką estetykę i kolorystykę we wnętrzach. Salon jest naprawdę przytulny, pomimo tego, że króluje tutaj głównie biel.
    Ściskam!
    W.

    OdpowiedzUsuń
  12. Co tu dużo pisać pięknie jest. Świetliście i przestrzennie, a zielone dodatki są super.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko gra ze sobą, a to chyba najważniejsze :). Jakbym się chciała przyczepić, to nie ma do czego ;). Skrzynia piękna i świetny pomysł z ożywieniem jej kółkami. Zieleń roślin i poduchy - fajnie :).

    OdpowiedzUsuń
  14. A takie piekne szklane cos w czym kaktus stoi na stoliczku do gdzie można dostać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj do agnethahome.pl :)

      Usuń
    2. Ostatnio widziałam na instagramie, że można zrobić coś takiego z pudełek po płytach CD i pomalowanych na czarno słomek (nieco mniejsze, ale wciąż) - zamierzam przetestować to DIY bo taka osłonka na kwiaty bardzo mi się podoba :)

      Usuń
    3. Dziekuje bardzo! Pozdrawiam i czekam na kolejne posty i inspiracje! :)

      Usuń
  15. Przepięknie! Jestem oczarowana! Ach, szkoda że ja nie mam takiego talentu do aranżacji wnętrz.. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O jejku, ktoś ma salon moich marzeń! Na początku byłam pewna, że to jakieś stockowe zdjęcie, a później... No, co mogę powiedzieć: zazdroszczę bardzo :) Dla mnie minie jeszcze trochę czasu, zanim będę mogła urządzić mieszkanie po swojemu (czyli zapewne tak, jak Ty wyżej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, no bardzo mi miło, że tak Ci się u nas podoba! :) Dziękuję! Trzymam kciuki za Twój przyszły domek! :) Z chęcią zobaczę, co sobie wymyśliłaś! :)

      Usuń
  17. Piękne wnętrze, jestem ciekawa części, której nie pokazałaś :) Moimi faworytami są rośliny, które stoją u Ciebie na podłodze, są cudne. Ja tez ostatnio przemalowałam kuchnię na biało i mimo, że skandynawskie wnętrza mi się podobają, ale nie aż tak bardzo żeby wprowadzać je w domu, bo podobają mi się jednak różne style. Fakt faktem, że z czasem człowiekowi wyrabia się gust, ja jak kilka lat temu urządzałam nasze mieszkanie, to każde pomieszczenie pomalowałam na inny kolor, każda ściana była w kolarze. Teraz jest inaczej salon ma 1 fioletową ścianę, 3 pozostałe w jasnym kremie, sypialnia ma 1 ciemnoniebieską ścianę i trzy beżowe, a kuchnia ma wszystkie białe ściany i wreszcie mi się podoba całe mieszkanie:) Kwiaty tez z czasem polubiłam, jako nastolatka nie przepadałam za roślinami, teraz wybieram te niekwitnące, a mające ładne liście i łodygi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że ten post zmobilizował mnie do zakupu fotela i ogarnięcia regału, więc jest szansa, że za jakiś czas zobaczysz też drugą część salonu. :) Najważniejsze to czuć się w domu tak, jak chcemy. Wolność Tomku w swoim domku! :) Uściski!

      Usuń
  18. Jak się nazywa roślina z drugiej fotografii, która stoi na podłodze przy kanapie w wiklinowej osłonce? ma bardzo fajne liście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, to figowiec/fikus lirolistny. :) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. dziękuję za podanie nazwy, mam chęć go kupić :)

      Usuń
  19. Ale pięknie! Wszytko idealnie się komponuje w części wypoczynkowo-salonowej:) Mimo wszystko ściskam kciuki za udane pertraktacje w kwestii starej kamienicy, rozumiem ból braku miejsca. Serdeczności:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Z urządzaniem większego mieszkania na pewno jest więcej zachodu, a mniejsze są poza tym przytulniejsze ;-) Pięknie u Ciebie, chyba się powtarzam ;-) Tego fikusa też mam, wycyganiłam od taty, większy ode mnie! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te fikusy są piękne! Ja się zakochałam, gdy w miejskiej bibliotece w moim miasteczku zobaczyłam takiego cztero- albo nawet pięciometrowego! :D Nawet byłam umówiona na zaadoptowanie odnóżki, ale koniec końców znalazłam w pobliskiej kwiaciarni tego jegomościa. :D Rośnie bardzo ładnie, tfu tfu, odpukać. :) Cmok!

      Usuń
  21. Oczywiście, że się podoba! Pięknie. Cudna kanapa i regał i w ogóle wszystko super ;) Mimo, iż kawalerka, to dzięki kolorom wydaje się bardzo przestronnie.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Twoja kawalerka wygląda jak z katalogu! Przepięknie. Ta wszechobecna biel może sprawia wrażenie zimnej, ale przy okazji optycznie powiększa przestrzeń. Niedługo wraz z partnerem idziemy "na swoje" i myślę, że Twój blog będzie dla mnie wielką inspiracją :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ile bym dała za białą podłogę w swojej kawalerce! Całe 36 moich metrów wyściełają kafle w ceglanym kolorze, takie o nieregularnych krawędziach, jak ze starej chaty... A klimat mojego mieszkania zmierza w podobną stronę, jak Twojego. Czyli, szaro, biało, z naturalnym drewnem, z zielonymi roślinnymi plamami <3 Powoli staram się akceptować owe kafle, uznałam, że wprowadzając delikatne wątki boho (na przykład klasyczny indyjski dywan przy kanapie) da się tę podłogę "podciągnąć" pod spójny wizerunek mieszkanka. :)
    Mój styl domku, mozolnie jeszcze kompletowany, najlepiej oddaje teraz kuchnia, o której pisałam w tym poście:
    http://www.martaguzowska.pl/metamorfoza-kuchni/
    Jestem fanką Twojego dopracowanego, spójnego już wystroju. <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana nigdy nie pomyślałabym, że to wnętrze kawalerki :) Jest cudownie, bardzo bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  25. Pięknie! Też uwielbiam jasność :) A skrzynia.. istne cudo!

    OdpowiedzUsuń
  26. O Boże, przepięknie !
    Też mieszkam w kawalerce, ale niestety - nie wiem jak długo ;/
    Chodzi mi po głowie malowanie ścian na biało, ale wciąż nie wiem czy to opłacalne - bo się może okazać, że za parę miesięcy przeprowadzka choć mieszkam tu ponad dwa lata, w zalotnej żółci i majtkowym różu :D

    Ale kwiaty, światło i miękkie poduszki w "sypialni" - w to chyba zainwestuję. Bo z kwiatami u mnie tak, jak u Ciebie wcześniej - doniczka z ziołami w kuchni i żyworódka w pokoju, bo do niczego innego nie mam ręki. Albo kot zjada :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudownie! My też mieszkamy w kawalerce, na jednym pokoju, ale w 4, jeszcze dwójka dzieci i chciałabym, bardzo bym chciała coś tu zmienić, a z drugiej strony już nie bardzo mam jak ;) ale przynajmniej pokazałaś mi, że nawet zmiana kolorów jest w stanie bardzo zmienić pomieszczenie i może też przemalujemy chociaż ściany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do 8 roku życia mieszkałam w tej samej kawalerce z moimi rodzicami, siostrą i psem, więc doskonale rozumiem i podziwiam! :D Uściski!

      Usuń
  28. Pięknie jest! No i ta skrzynia!!! Bomba! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Faaaajnie :* Powiało Skandynawią..nie na piszę więcej..Masz Kozo placek..rozgotowałam makaron..Lecę..:) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  30. My przez dwa lata mieszkaliśmy w PRLowskiej kawalerce z wykładziną, monstrualnie wielka wanną i aparatem telefonicznym z epoki, i w wielkiej płycie z lat 70tych oczywiście :) mieszkanie miało swój urok ale nie było nasze. Teraz mamy 90 metrów w podłodze ale jest równie przytulnie :) no i teraz już u siebie a nie u wrednych wynajmujących :)
    Biel powiększa Was azyl i w życiu bym nie powiedziała że to tylko kawalerka! brawo!

    OdpowiedzUsuń
  31. Wszystko co lubię, dobre rady ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetnie wygląda ;) Chętnie bym tam zamieszkała :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przez dwa lata mieszkałam z wtedy jeszcze nie-mężem w kawalerce. Nie była nasza i nie byłą tak stylowa jak Kozowa, ale to najpiękniejsze lata jakie w życiu przeżyłam... też miała swój klimat i w pewien sposób była nasza... A Wasza jest po prostu obłędna

    OdpowiedzUsuń
  34. Kasia, nie wiem, czy do zdjęć wywalilas polowe gratów z domu, czy co, ale jakoś tak przestronnie w tej Waszej kawalerce! :)
    Podoba mi się, że wiesz czego chcesz, ze jesteś konsekwentna (no tak w granicach rozsądku, bez przesady, wiadomo) i ze to wnętrze oddaje Ciebie a nie jakąś tam przemijajaca modę.

    I z wielką przyjemnoscia czytalam tekst, bo lubię czytać, jak piszą madrzy ludzie. Bo jest to po prostu smaczne.

    Buzka! :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Przepięknie zagospodarowałaś tą przestrzeń !!!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Piękne zdjęcia. Zdecydowanie mogłabym mieć taką kawalerkę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo mi się podoba i super naklejka na drzwiach w przedpokoju! Pozdrawiam :) Hania

    OdpowiedzUsuń
  38. Super. Bardzo fajnie zorganizowana przestrzeń.

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękny salon:)Proszę o info odnośnie lampy-patyczaka,jak się spisuje:I jaka wysokość-nie wadzą Państwo głowami;)?Jestem w trakcie remontu i muszę rozejrzeć się za lampą,a ta jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej, patyczak spisuje się swietnie (czeka nas tylko wymiana żarówek, bo te sa takie robocze. ;) ), To jest ta dłużza wersja, która ma około 90cm, ale poniewaz nasze mieszkanie ma 280cm wysokości, nie zawadzamy głowami. Ja to ja, 165cm wzrostu, ale moj mąż 185cm i też nie zawadza. ;) Pozdrawiam! Kasia

      Usuń
  40. Bardzo mi się podoba. Zdjęcia jak z wnętrzarskiego katalogu. Te rośliny, biel...Ja chyba rzeczywiście jestem Skrajna bo uwielbiam twoją białą przestrzeń jak i zachęcam się kolorami u #piątypokój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jak ja. Kasi kolorowy dom jest niesamowity! :)

      Usuń
  41. Mnie się podoba - i jestem zaskoczona jak bardzo podobają mi się żywe kwiatki :) Całość jest lekka - zawsze się zastanawiam gdzie wszystko jest pochowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kozooooo <3 no nie mogę sie napaczyć! Umościliście sobie przecudowne gniazdko i patrząc na zdjęcia wcale nie ma się wrażenia, że przestrzeni jest niewiele. Zakochałam się bez reszty w aksamitnych poduszkach ( zdradź mie skąd one!!) A tak w ogóle to na pierwszy rzut oka widać, że mieszkacie u kotów a nie koty u Was. Znam... Doświadczam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo przyjemne wnętrze, urządzone w spójnym stylu. A ta skrzynia to po prostu cudeńko! Właśnie takie detale i dodatki nadają pomieszczeniu charakteru, a tej kawalerce charakteru nie można odmówić :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Przyjemne, ciepłe wnętrze ;) I koty jak grzecznie pozują ;) Gratuluję spełnienia życzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetnie! Wszystko przemyślane i tak jak powinno być :)

    OdpowiedzUsuń
  46. piekne wnetrze idealnie pasuja te roslinki pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. Stylowy salonik z charakterem. Naprawdę bardzo mi się podoba i zapewne świetnie bym się czuł w takim wnętrzu.

    OdpowiedzUsuń
  48. Piękne wnętrze. Jasne przestronne. Wystrój cechuje prostota, elegancja i spokój a roślinne akcenty dodają ciepła i duszy. Pozazdrościć! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Dziwnym trafem dołączam się do wszystkich siedmiu życzeń:) Z pewnością do dlatego, że nasze mieszkaniowe oczekiwania się pokrywają. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  50. Wnętrze ze smakiem ! :D
    Chciałam kupić taką półeczkę drucianą. Zdradzisz mi skąd ją masz? Chodzi za mną już od jakiegoś czasu:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)