piątek, 10 lipca 2015

{o krzesłach}

Piątkowe dzień dobry! Dziś zadałam sobie bardzo ważne pytanie: dlaczego mam za małe mieszkanie, by pomieścić wszystkie piękne krzesła? Miłość do krzeseł to moja największa radość i zmora jednocześnie. Oczywiście metraż naszej kawalerki nie powstrzymał mnie przed przygarnięciem takiej pięknej, choć mocno nadgryzionej zębem czasu, parki. 


Krzesła wszelkiego rodzaju kocham miłością bezgraniczną. Nie tylko dlatego, że znakomita większość jest po prostu piękna. Również dlatego, że krzesła dobrze mi się kojarzą, a im więcej krzeseł, tym więcej miejsca dla przyjaciół i rodziny. I, oczywiście, kotów!

Te, łudząco podobne do czternastek z 1859 roku Thoneta, stare krzesła, rozklekotane, ale wciąż piękne, trafiły do mnie przypadkiem. Chyba ktoś im powiedział, że pod dwójką mieszka taka jedna, 
co to się krzesłom oprzeć nie potrafi. Zwłaszcza starym, wymagającym opieki. ;) 

Zaopiekowałam się więc tymi staruszkami, chociaż wymagają naprawdę gruntownego remontu. Wymiana rattanowych siedzisk to priorytet. Zeszlifowanie starego lakieru, podklejenie i ustabilizowanie tego, co rozedrgane, będzie wymagało naprawdę wiele pracy. A samodzielna wymiana siedzisk - sporej wiedzy, której jeszcze nie posiadam. Może jednak wujek youtube nauczy mnie wyplatania? A jeśli nie starczy mi cierpliwości - może uratuje mnie stolarz i zastąpienie rattanu drewnem? 






Zastanawiam się też nad nowym kolorem dla moich zdobyczy. Ponieważ chciałabym, aby zastąpiły krzesła inspirowane Eames Plastic Chair przy biurku, waham się między bielą i czernią. Brałam pod uwagę także zostawienie aktualnego koloru, ale krzesła wymagają szlifowania i napraw, więc ciężko mi będzie uzyskać taki sam odcień. Poza tym są dla mnie zbyt "czerwone". Najbardziej jednak podoba mi się wersja biała z naturalnymi skarpetkami, jak w przypadku tych 219. 
Jak myślicie: anielska biel czy diabelska czerń? Jedno preferuję we wnętrzach, a drugie - w ubiorze. Myślę, że i czarne i białe krzesła pasowałyby do naszego kącika do pracy. Ale nie mogę się zdecydować... Podpowiecie mi? 



Uściski i udanego weekendu!
k

39 komentarzy:

  1. ja w meblach kocham biel:)))...a wiesz ,ze takie maty ratanowe -plecione gotowe można dostać na metry np castoramie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Ale niestety tutaj one się nie sprawdzą. To są krzesła z ręcznym wykończeniem, plecione - widzisz te dziurki naokoło siedziska, z których wychodzą włókna? Gdyby to była wklejana mata, w tym miejscu miałyby taki trapezowy pasek zabezpieczający dookoła, taką naklejaną na wierzch osłonkę. A tu nie ma takiego rowka nawet na to, by matę taką naciągnąć na siedzisku... stąd bolączka. Znalazłam firmy zajmujące się wyplataniem nowych siedzisk, ale wszystkie są przynajmniej 200km od mojego miejsca zamieszkania. Za daleko. Nie opłaca się wysyłać/wieźć. Coś wymyślę... ;)

      Usuń
  2. Kozo krzesła dorwałaś boskie a fotki im zrobiłaś mega!!! Chociaż wymagają sporo pracy przy odnawianiu, cieszą i to bardzo...wiem coś o tym ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :) Sama rozumiesz, że nie mogłam się oprzeć... prawda? :)

      Usuń
  3. Piekne krzesla!!!! Ja bym pomalowalaje (tfu! ja swoje juz pomalowalam :)) na czarno. Chociaz te biale, ze ''skarpetkami" tez mi sie bardzo podobaja, takze nie pomoge zbytnio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, jesteś powodem, a właściwie Twoje czarne krzesła są, dla którego rozważam czerń! Twoje krzesła wyglądają pięknie... No, to mi nie pomogłaś! ;)

      Usuń
  4. Jedno robisz białe, drugie czarne i sprawa załatwiona. Obydwa ze skarpetkami ma się rozumieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no to jest jakieś rozwiązanie dylematu. ;) Ale będę się wściekać, że nie jest symetrycznie. Ten typ tak ma. ;) Ale przemyślę to...

      Usuń
  5. Piękne :) Ja lubię biel, jednak do Waszego kącika czarne :) Cudowny kot :) buziole aga

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. kotek to Miluś. Jeden z dwóch naszych futrzastych lokatorów. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Kicia już pokochała Twoje krzesła!:)
    Jestem za anielską bielą ze skarpetkami!:)

    Miłego dnia, Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Aniu! :) Miluś i Mimi (bo kocią mamy parę) ukochały sobie stare siedziska jako leżanki. ;)

      Usuń
  8. Miluś jest najpiękniejszy hi hi, ale on wygląda jak brat bliżniak Henia.
    piękne krzesła, a z kolorem to ja też mam zawsze problem
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja myślę i mówię: czerń! Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest tak: widzę je białe. Ale jak z tyłu głowy pojawia się żarówka z planem na białą podłogę, to z białych robią się czarne. ;) Ale póki co podłoga biała nie jest, a kiedy ewentualnie miałaby oblicze swe zacne zmienić - nie wiadomo, to... ;)

      Usuń
  10. Cudne krzesełka trafiły do Ciebie. Jestem pewna, że w każdym kolorze będą wyglądały wspaniale :) A skarpetki w innym kolorze wyglądają cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mi pomogłaś, moja Droga! ;)

      Usuń
  11. Zazdroszczę zdobyczy :) Piękne! I w wersji białej i czarnej będą piękne :)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dziwiłam się, że nikt ich nie chce!

      Usuń
  12. Ja bym wybrała czerń, czarne Thonety są jak konie najczystszej krwi arabskiej- rasowe!! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rasowe Thonety - to brzmi...dumnie! ;) Ale moje krzesła to raczej nie są oryginalne dzieła Michaela i spółki. ;)

      Usuń
  13. Oj no nie wiem pasuje i biały i czarny :) Fajna inspiracja z tymi skarpetkami :) No i jaki słodki i piękny kicio :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak wiesz ja meblowo również preferuję biel. Przypomniałaś mi, że nie przedstawiłam wszystkich rodzinnych mebli przemalowanych przeze mnie.
    Jednak mam podobne krzesło (przypomniałaś mi również, że jeszcze go nie pokazywałam). Nie mogłam go jednak przemalować, bo fornir urodą się bronił. W moim krześle jest jednak siedzisko drewniane, gdzie przesiadują na nim nieprzeczytane gazety i ja w przypadku podejmowanych gości.
    Jednak tego urodnego ratanu nie zdjęłabym za żadną cenę, wszakże masz dwa koty i właśnie z myślą o nich zakupiłaś dwa krzesła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie z niecierpliwością na to, aż podzielisz się z nami swoimi pięknymi, bielonymi meblami! Takich inspiracji nigdy za wiele! :)
      Oczywiście, że koty będą korzystały z krzeseł, ale mam nadzieję, że od czasu do czasu pozwolą i nam posiedzieć przy biurku... ;) Uściski!

      Usuń
  15. Witam Kozo w starych krzesłach zawarta jest jakaś treść, opowieść a może miłość twórcy który je tworzył, przeczytałem kiedyś że drewno jest nie byle jakim tworzywem do obróbki, a ten co ma z nim kontakt musi je kochać, zresztą który materiał jak nie drewno oddaje swoje piękno w kształcie zapachu i barwie no i pięknie komponuje się z innymi dodatkami. A kolor cóż.., zależy co chce się osiągnąć ale dla kozy to najlepiej czerń i biel, ale połysk jak wspomniałaś wyżej jak sierść konia czystej krwi arabskiej ale z Polskiej hodowli bo szejkowie biorą najchętniej z naszych hodowli.Pozdrawiam.http://selawiart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne podejście! Kocham drewno, nie jestem stolarzem profesjonalistą, ale uwielbiam z nim pracować i nadawać mu nową formę, kolor, treść. Mam nadzieję, że uda mi się to z tymi krzesłami. Póki co - szukam możliwości naprawy siedzisk... :) Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Aaaa zapomnialem dodać "żeby kózka nie skakała... " - to by krzeseł nie dostała !

    OdpowiedzUsuń
  17. Miłośniczka antyków, rezydująca na 27m2, łączy się w bólu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, to witam w klubie! U nas ciut więcej, 41m2 (z piwnicą ;) )! :D

      Usuń
  18. naprawdę podziwiam! u mnie każda mała przeróbka czeka kilka lat na realizację! świetne krzesła, jak dla mnie zdecydowanie lepiej by się prezentowały w bieli choć ja pewnie bym je pomalowała na kremowo albo granatowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ku bieli się skłaniam...znów. :D Na razie próbuję pożyczyć gdzieś szlifierkę, bo ręcznie te krzesła będę przez rok szlifowała ze starego lakieru. Strasznie ciężko schodzi... a nieraz już miałam okazję ręcznie szlifować różne rzeczy. Tym razem to jakaś kara! ;) Mam za to nadzieję, że efekt końcowy wynagrodzi mi ciężką pracę. ;)

      Usuń
  19. świetne łupy. choć ja z dzieciństwa wspominam te krzesła niekoniecznie. rattan lubił drapać rajstopki. hihi. na pewno świetnie sobie poradzisz z metamorfozą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego rattanu nie będzie! :D Albo wyplotę siedziska z rzemienia/linki woskowanej, albo poproszę stolarza o pomoc i zastąpię wyplatane siedziska drewnianymi. Na razie walczę ze starym lakierem. ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Kozo, akurat wczoraj pisałam o thonetowych czternastkach: http://blog.mikmok.com/2015/09/ikony-dizajnu-michael-thonet-chair-model-no-14-1859/ więc trochę odświeżam Twojego posta ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)