niedziela, 4 lutego 2018

{ulubiony kąt w kuchni}


Uwielbiam ten kąt w naszej kuchni. Moja Mama siadała tam ze mną w brzuchu i z moją starszą Siostrą na kolanach w latach 80. Zdjęcia z tego okresu są czarno-białe, ale z późniejszego dzieciństwa pamiętam zasłony w duże, kolorowe kwiaty. I stół przykryty obrusem. 

W latach 90. zamieszkali tu moi Dziadkowie, a ten kąt nadal był ulubionym miejscem w kuchni. To tu, przy stole, dziadek Władek słuchał radiowej Trójki, czytał gazety, podróżował po świecie palcem na mapach w starym atlasie. Przy tym stole uczył mnie rysować wiewiórki, robiliśmy ludziki z kasztanów i żołędzi, i śmialiśmy się do rozpuku.
To tu z Babcią Nadzią (miała na imię Nadzieja i to imię pasowało do Niej jak ulał) lepiłam grzybówki na święta, oglądałam zdjęcia z zamierzchłych czasów i słuchałam niesamowitych opowieści z Jej życia, jeszcze tam, na Litwie. To tu pisałam listy i kartki urodzinowe w Babci imieniu (bo wzrok nie ten i ręce bolą) do rodziny na Syberii, na Litwie, w Rosji... i to tu powiedziałam Jej, że się zakochałam. Pierwszy raz, a później kilka innych razy... i ten najważniejszy raz, trwający do teraz. 

Wiele bym dała, by znów spojrzeć w ocean tych łagodnych, błękitnych oczu. By poczuć, jak mnie głaszcze po głowie i mówi, że wszystko będzie dobrze. By znów skosztować najpyszniejszych na świecie cepelinów oraz sałaty z rzodkiewką i szczypiorem, której nikt tak nie potrafi przyrządzić, nawet Mama. Poczuć jeszcze raz zapach perfum "Być może", wtulić się w ciepłe ramiona. Z dziadkiem zatańczyć do melodii, które grywał na grzebieniu, powiesić bombki na choince, iść na spacer i na lody. 

Tymczasem kontynuuję niepisaną rodzinną tradycję i czczę ten kąt, jak na kąt pełen wspomnień przystało. Siadam tu, gdy piszę do Ciebie, gdy kroję warzywa na sałatkę, gdy piję herbatę z koleżanką, jem obiad z Mężem... teraz My budujemy historię tego miejsca. Stół, krzesła, ten kąt. Mój ulubiony. I Mamy. Bo gdy wpada w odwiedziny, zawsze siada w tym miejscu. 









Masz jakiś swój ulubiony kąt w domu? Miejsce, do którego lubisz wracać, z którym wiążą się jakieś nietypowe historie, wspomnienia, uczucia? Daj znać, chętnie się dowiem. :) 
Uściski! k



30 komentarzy:

  1. Pięknie napisane, tak sentymentalnie. Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post! Polecam i pozdrawiam serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzruszające wspomnienia... Nasze mieszkanie jest nowe, daleko od rodziny- nie czuję, że to moje miejsce na ziemi.. Lubię je tak zwyczajnie, bo dużo serca włożyłam w jego urządzenie, ale... gdzieś mnie ciągnie, coś mnie pcha.. czekam co przyniesie przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, my wiele lat mieszkaliśmy poza miastami rodzinnymi, później poza Polską, nosiło nas też i teraz czasami też nosi. Ale wróciliśmy i to właśnie tu, na "stare śmieci" jak to się mówi. To była najlepsza decyzja. Bo teraz, gdziekolwiek nie pojedziemy, mamy dokąd wracać. :) Uściski!

      Usuń
  4. kuchnia z duszą, tekst napisałaś świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!Tak mi się "wylało" z serca. :)

      Usuń
  5. Twoje wspomnienia działają szczególnie wzruszająco, to piękne! Kuchnia, w polskiej kulturze, zawsze była miejscem schadzek i po prostu miłych chwil, nie wygląda to jakby miało się coś zmienić, byłoby szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jednak się nie zmieni. Kuchnia ma taki specjalny, niepowtarzalny klimat. Nie ze wszystkimi gośćmi siadamy w kuchni, bo to jest taka jakaś najbardziej intymna część domu (poza sypialnią, ale że w kawalerce sypialni nie mamy to inna historia). Zapraszamy tu tylko tych, którym ufamy. Jakoś tak podskórnie. Uściski!

      Usuń
  6. Bardzo uroczy i naprawdę przytulny ten kącik! :) Piękna kuchnia!

    OdpowiedzUsuń
  7. lubie takie wspomnienia i tradycje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobają mi się Twoje podstawki pod szklanki/filiżanki

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny tekst :) kuchnia to chyba w każdym domu miejsce wyjątkowe, spędzamy w niej wszyscy razem mnóstwo czasu i chcąc nie chcąc, tam się wszystko dzieje. No i przez żołądek do serca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takich wspomnień tylko pozazdrościć. Ile ja bym dała, żeby znaleźć swoje miejsce, taki swój kąt w domu. Niestety ciągłe przeprowadzki zmuszają mnie do oswajania się na nowo, przez co ciężko przywiązać mi się do tego jednego konkretnego miejsca. Mam nadzieję, że już niedługo się to zmieni. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne wspomnienia. Poza moimi dziadkami, wszyscy już poprzeprowadzaliśmy się do innych domów. Ale kiedy odwiedzam wujostwo, które mieszka w mieszkaniu pradziadków w starej kamienicy, to przypominam sobie te wszystkie cudne chwile, które tam spędziłam. Od wycinania kruchych ciastek szklanką, przez potwornie słodką herbatę, ciemny salon z pradziadkiem na głównym miejscu przy stole, po służbówkę, w której pachniało Panią Walewską i kremem Nivea. A na toaletce prababci stała czerwona szminka, a na wieszaku - czarna sukienka w białe groszki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny post, pełen magii i wspomnień! Pozdrawiam :)


    https://buszujwkuchni.com :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wzruszający wpis! Mi brakuje takiego właśnie miejsca w kuchni. Niestety jest ciut za mała na solidny stół "z tradycjami". Ale idzie nowe i tam zamierzam takie właśnie wspomnienia moim dzieciom tworzyć!

    OdpowiedzUsuń
  14. Najbardziej wzruszyły mnie Twoje uczucia do dziadków. Bardzo ciepłe, serdeczne, takie plastyczne jakbym widziała moje. To niezwykłe w opisie, tak młodych ludzi jak Ty.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpiękniejsze miejsca to te, z którymi wiążemy ciepłe wspomnienia. Dla mnie też jest to kuchnia:) Ps. Cudowne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaczęłam sobie wyobrażać to wszystko. Bardzo plastycznie piszesz. I tak, że człowiek ma się ochotę otulić kocem i załapać kubek herbaty w dłoń. :)I widzi te lepienie pierogów(grzybówki to pierogi?), błękitne oczy, szeptane wyznania. :)
    Dla mnie kuchnia chyba też była "moim miejscem" w domu, ale wtedy, kiedy mogłam siedzieć tam sama. :D I mieć wielki jasny stół dla siebie, porządek (u mnie w pokoju panował wiecznie bałagan :P). Ciszę i spokój, kiedy wszyscy w domu już spali. Ale chyba najbardziej lubiłam w kuchni to, że tam nic nie musiałam - nie tak jak w innych pomieszczeniach, do których wchodziłam w konkretnym celu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie przygotowywałam takiej kawy ;) Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moc pięknych wspomnień... Niestety nie mam już takiego miejsca z dziecinstwa, ale myślę, że tworzy się takie w naszym domu i być może tutaj zacznie się tradycja :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniale napisane, tak sentymentalnie, ale również pozwala na chwilę zatrzymać się w tej codziennej gonitwie i zastanowić gdzie mamy takie swoje miejsce. Łezka w oku się delikatnie zakręciła i pogrążyłam się we wspomnieniach.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie piszesz! Swoją drogą u mnie w rodzinnym domu wszystkie dzieci przesiadywały na parapecie i grzały stópki na grzejniku, teraz w tym samym miejscu gdzie ja z siostrą siedziałyśmy, siedzą nasze dzieciaki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hello there! This article could not be written any better!

    Looking at this article reminds me of my previous roommate!
    He constantly kept talking about this. I'll forward this information to
    him. Pretty sure he'll have a great read. Thanks for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  22. Tez mam taki swoj ulubiony kat wspomnien w kuchni z mojego dziecinstwa. Twoj jest bardzo malowniczy. I tak cudownie obfotografowany.

    OdpowiedzUsuń
  23. U nas kuchnia to też ważne miejsce w domu. Fajnie mieć taki swój kąt i dobrze czuć się we własnym M. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniały kąt , tyle wspomnień rodzinnych i takich dobrych :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)