niedziela, 26 marca 2017

{i cóż, że o Szwecji}


Co mają wspólnego pierdzące śledzie z Antynoblem? Kto wymyślił klucz francuski? Czy łosie faktycznie jedzą nadpsute jabłka, aby się upić? O co chodzi ze zgodnymi z polityką równościową plastrami opatrunkowymi? Dlaczego król Szwecji chciał zabronić swoim rodakom kąpieli w wannach? I w końcu: dlaczego nie warto jechać do Szwecji? 
Odpowiedzi na te pytania to tylko kilka z powodów, dla których warto zajrzeć do książki
"I cóż, że ze Szwecji" autorstwa Natalii Kołaczek, znanej z bloga Szwecjoblog


Ta książka to lekka, przyjemna lektura, którą pochłoniecie w dwa wieczory. Może nie jest to mój must have, może nie wszystkie informacje były dla mnie objawieniem, ale kilka razy Natalia mnie porządnie zaskoczyła! "I cóż, że o Szwecji" czytało się tak przyjemnie i szybko, że prawie nie zauważyłam kilku wpadek korektorskich. ;) 
Plus stawiam też za wydanie - twarda oprawa zupełnie nie wpływa na komfort czytania, a przy dość cienkim papierze, na którym została wydrukowana książka, taka okładka to skarb. Oprócz tekstu, w środku znajdują się również zdjęcia wykonane przez autorkę podczas jej licznych podróży do ojczyzny Volvo i IKEA. 

Co mogę powiedzieć o Szwedach i Szwecji po lekturze tej książki? Na pewno dzieli nas dużo więcej, niż tylko Bałtyk. Na pewno w sprawach społecznych (polityka równościowa) Polska i Szwecja to dwie oddalone od siebie o lata świetlne planety. W sprawach dotyczących poszanowania przyrody - także. Chociaż i u nas widzę znaczące zmiany w postawie społeczeństwa, coraz większą świadomość tego, że natura to gwarancja naszej przyszłości. Ale dużo wody w rzekach musi jeszcze upłynąć, nim zrozumieją to także politycy... 
Nic, tylko wyruszać do naszych północnych sąsiadów i chłonąć, uczyć się, czerpać z tego, co mają najlepsze garściami. I przenosić to na grunt polski, ale już bez popełniania tych samych błędów. ;)

Natalia, gratuluję i dziękuję za przyjemną lekturę. To naprawdę dobra książka! Czekam na kolejną... 




Ps. Drodzy, mam nadzieję, że ten post po ponad miesięcznej przerwie zapowiada mój powrót na dłużej... chociaż ostatnio ciężko mi było podjąć "pióro", a jeszcze ciężej - aparat. Do przeczytania - mam nadzieję - również w komentarzach. :) Ściskam! k

11 komentarzy:

  1. Kozo kochana miło Cię widzieć w blogowym świecie :)
    zaciekawiła mnie książka o której wspomniałaś, poszukam w bibliotece.
    Buziaki słoneczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie najpierw pomyślałam, że to będzie książka o jakiejś szwedzkiej odpowiedzi na hygge ;) Ale ciekawostki o tym kraju też na pewno są ciekawe. Teraz akurat mam w planach przeczytać "Szczęśliwy jak Duńczyk", ale może później przeniosę się czytelniczo do Szwecji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio (moim zdaniem) sporo się słyszy o Szwecji i o Szwedach. To chyba przez tą całą modę na hygge. :) Ale jestem ciekawa tej książki, bo chyba nie ma ona za dużo wspólnego z wyżej wspomnianym hygge. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie jesteś Kozo niesforna! Możesz pisać nawet o Madagaskarze, ja i tak będę zaglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry post, oby faktycznie zapowiadał kolejne, milo bylo przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może i ja skuszę się na zakup tej książki... Muszę się jeszcze poważnie zastanowić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie :) Dodaję do listy życzeń :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)