środa, 8 lutego 2017

{o zupie, która wygląda jak budyń, ale smakuje jak kalafior}


Obrzydliwa, mdła, bez smaku, brzydka. Zupa - koszmar dzieciństwa. I ten okropny zapach, jakby kot wypluł wczorajsze śniadanie i zakopał je pod dywanem, a Tobie dopiero po tygodniu udało się ustalić źródło tego swądu. Nie, nie i nie. Kalafiorowej mówiłam stanowcze NIE! Aż do dziś...

Zachciało mi się dziś na obiad zupy. Zupy krem, pysznej, pachnącej, orientalnej z curry, albo takiej zwykłej, polskiej, z pieprzem... takiej posypanej grzankami albo orzechami pistacjowymi. Zupy krem z zielonego groszku, albo dyniowej. Albo kremu z marchewki. Z głową pełną smakowitych wizji wpadłam do domu, zajrzałam do lodówki, a tam... nic, tylko lekko zwiędły kalafior, nad którym nikt nie miał czasu się wcześniej zlitować. Obliczyłam siły na zamiary, walcząc ze swoją fobią z dzieciństwa i przekonując samą siebie, że przecież to nie tylko dla mnie, że Małż kalafiora akurat uwielbia, że będzie pięknie, love na całego i w ogóle żyli długo i szczęśliwie, amen. 

Jak amen, to amen, z bogami się nie dyskutuje. ;) Korzeń pietruszki, 1/4 selera, kalafior, puszka mleka kokosowego, dużo przypraw i kilka plasterków gruszki później sama - ze zdziwieniem - zajadałam się zupą, która wygląda jak budyń, a smakuje jak kalafior. I pachnie ładnie. I smakuje fajnie. I syci. I rozgrzewa. I w ogóle będą o tym kiedyś pisać w żółtym przewodniku. A może nawet w tym z oponkami na brzuchu? A co! ;) 

Pięknego wieczoru Wam życzę! Ja i moja budyniowa-kalafiorowa! 
k

Pssssst! 
Częściej i więcej znajdziecie na >>> kozim instagramie <<< oraz >>> kozim facebooku <<< !


15 komentarzy:

  1. Kalafior był moją przedszkolną zmorą, nawet raz po nim wymiotowałam... A teraz lubię i to bardzo także w formie kremu!
    Pysznie to zmontowałaś smakowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pycha, zupy - kremy to jest to, szczególnie zimą :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja kocham kalafior, a ostatnio najczesciej pieczę różyczki, posypuję prażonymi ziarnami słonecznika i skrapiam octem balsamicznym. Polecam jest pycha :-) pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł swienty , zupa na pewno również :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię zupy i kremy a kalafior uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko robię kalafiorową, ale taka z mleczkiem kokosowym musi być naprawdę pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam zupy na kalafiorze.
    od razu poprosze z dokładką ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie wygląda, ja bardzo lubię zupy kremy, moi domownicy z kolei muszą mieć w zupie wyczuwalnego ziemniaczka. Ale czasem przeforsuję jakiś kremik :) Może niedługo właśnie z kalafiora :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My uwielbiamy kalafior, wszyscy, nawet nasze dzieci. Myślę więc, że taka zupka też nam zasmakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam kalafior w każdej postaci,a w formie zupy krem to mój faworyt!

    OdpowiedzUsuń
  11. Takiej wersji jeszcze nie jadłam. Muszę koniecznie spróbować. Zaintrygowałaś mnie Kozo tą gruszką i mlekiem kokosowym w kalafiorowej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Egzotyczny kalafior?? Jak widać da się! ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. O proszę... kalafiorowej w takiej wersji jeszcze nie jadłam, spróbuję z prawdziwą przyjemnością:)
    Buziaki serdecznie, Agness <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)