niedziela, 22 stycznia 2017

{the kinfolk home, czyli slowlife we wnętrzach}


Jestem pewna, że zarówno hasło kinfolk, jak i slowlife obiło Ci się o uszy już miliony razy. Ba, pewnie nawet wypadło z lodówki lub przynajmniej wyjrzało zza szafy. Hasztagi #slowlife i #kinfolk_lifestyle zbierają niezłe żniwo na Instagramie, a książki pod ich "patronatem" cieszą się niemal tak wielką popularnością, jak hygge (pamiętasz >>> ten wpis o Hygge <<<?) 
Ale jest coś, co odróżnia książkowe #kinfolk od książkowego #hygge, poza ceną i dostępnością. To  z a w a r t o ś ć.

Na 365 stronach, oprócz pięknych, dużych fotografii inspirujących wnętrz, znajdujesz historie 35 domów mieszczących się na różnych kontynentach; historii ludzi w tych domach mieszkających i ich pomysł na realizowanie idei slowlife. 

Jak we wstępie wspomina sam autor, Nathan Williams, inaczej wygląda spokojne życie na Bahama, gdy odpoczywasz w hamaku z drinkiem z palemnką w ręku, a inaczej, gdy mieszkasz w jednej z europejskich, gwarnych stolic. Odwiedził więc przyjaciół i znajomych rozsianych po całym świecie, i rozmawiał z nimi o celebrowaniu codzienności w ich wnętrzach. Rozmówców i ich domy podzielił na trzy kategorie: homes for community, homes for simplicity i homes for slow living. 

W pierwszej części - homes for community - poznajesz i zwiedzasz domy ludzi, których drzwi stoją otworem zarówno dla rodziny, przyjaciół, jak i obcych. Gdzie najbardziej liczy się spędzanie czasu razem, przy wielkim stole lub na bardzo pojemnej podłodze. Gdzie dom urządzany i budowany jest pod dzielenie wolnych chwil z innymi. Pod relacje, dyskusje, wspólne posiłki, odwiedziny przyjaciół i sąsiadów, kłótnie i godzenie się. 
Homes for simplicity to nic innego, jak proste wnętrza, wolne od zbędnych rzeczy, skupiające to, co sprawia największą przyjemność i przypomina dobre momenty, ludzi, wydarzenia. Urządzając dom dla prostoty, ludzie w nim mieszkający zyskują przestrzeń dla swoich przekonań i tego, co dla nich najważniejsze. 
Trzecia część - homes for slow living - opowiada o odzyskiwaniu czasu i spędzaniu go w taki sposób, jaki sprawia największą frajdę, przyjemność. W tych wnętrzach obowiązuje harmonogram, który wspólnie ustalają domownicy. To przestawienie wewnętrznego zegara tak, aby mieć pewność, że spędzasz czas na tym, co dla Ciebie i Twoich bliskich najbardziej istotne. Celebrujesz codzienność. 

Każda z tych kategorii zbiera historie różnych ludzi i wnętrz, w których żyją. A każdą opowieść obrazują liczne, bardzo inspirujące kadry wykonane przez kilku wspaniałych fotografików z całego świata. Jest na czym zawiesić oko. 
Książka ma także polski akcent - zdjęcie okładkowe wykonał mieszkający na co dzień w Nowym Jorku fotograf - Dominik Tarabański. 

Album The Kinfolk Home nie jest tani (35$ na okładce, w zależności od sklepu około 120-140zł plus przesyłka). Nie jest też łatwo dostępny - nie znajdziesz go w pierwszej, lepszej księgarni. Prawdopodobnie kupisz go tylko w sklepach internetowych, i to nielicznych. Ale - jeśli interesuje Cię tematyka z działu interior - warto odłożyć pieniądze i dodać do swojej kolekcji książek wnetrzarskich właśnie tę. Można też poprosić kogoś o prezent z okazji urodzin, imienin czy innego święta suszonego pomidora - swoją dostałam na urodziny. Ale moja świnka skarbonka już teraz wie, że w planach jest The Kinfolk Table, więc skrupulatnie zapełnia się dwójkami i piątakami... ;) 

Udanego dnia! 








36 komentarzy:

  1. Slyszałam, że to bardzo inspirująca książka :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę kupić tą książkę, bo zdjęcia są niesamowite <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie interesuje mnie motyw "Slow Life", więc nawet bez fotografii książka byłaby dla mnie interesująca, ale z nimi prezentuje się tak, że po prostu muszę ją mieć :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto do niej zajrzeć. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Również myślę, że jak ktoś bardzo lubi takie książki/albumy i wnętrza są w jego kręgu zainteresowań, to inwestować warto. Sama będę się przymierzać, nawet jeżeli hyggowanie wyskakuje już z lodówki:D Cóż na to poradzić, że temat tak rozgrzewa serducha, wprawia w romantyczny nastrój i w ogóle humor poprawia? Grunt to znaleźć coś dla siebie i się tym cieszyć;)

    Serdeczności!<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj na szczęście słowo hygge nie do końca ma rację bytu. Książka jest naprawdę wartościowa w mojej ocenie.
      Uściski!

      Usuń
  5. Nie jestem może interior, ale mnie zainteresowałaś. Super pomysł ze świnką skarbonką! Zastosuję, a co! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnka jest dobra na wszystko! Mam oddzielny słoik na wakacje, oddzielny na książki i na... emeryturę! Tak jest, odkładam do skarpety. ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Oj obiła mi się ta książka o oczy nie tylko na insta :) Ja ostatnio upolowałam na amazon.de Styled E. Henderson i Botanical Style S. Lake . Bankructwo, ale postanowiłam, że już teraz wstrzymuję się z kupnem książek :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawie się zapowiada to na pewno :)
    czy na pierwszym zdjęciu widać kafelki Twej koziej kuchni??? jeśli tak to kiedyś wpraszam się na kawę celem obejrzenia w naturze! wyglądają bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, to nasza kuchnia, nawet była na blogu na samym początku blogowania. Ale teraz chciałabym w końcu ją wykończyć (he he, kuchnio, aj kill ju!), bo po 4 latach mieszkania tu wypadałoby już starą zdezelowaną kuchenkę wymienić na dobry, sprawny piekarnik i kuchenkę nablatową i tak dalej... dość już "zróbmy, aby tylko się można było wprowadzić, a później dokończymy". ;) Buziaczki i kawa gwarantowana!

      Usuń
  8. Muszę gdzieś dorwać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia, piękne wnętrza, jednak najbardziej ciekawa jestem historii ludzi, szkoda, że cena książki taka zaporowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest wysoka, to fakt. Ale z drugiej strony... można nie kupić dwóch bluzeczek z sieciówki i już będzie dobra, piękna książka. :D

      Usuń
  10. oh cudownie to wszystko wygląda, czysto i nowocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, wbrew pozorom, dużo tak rzeczy vintage... :)

      Usuń
  11. O kinkfolk nie słyszała wcześniej! Wszędzie tylko hygge i hygge... :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie ciekawa i inspirująca :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm, bardzo ciekawo się zapowiada! Rzeczywiście duży koszt, ale korci mnie zakup... ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie albumy! :)
    Zawsze tam coś znajdę inspirującego!

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna książka, kto wie, może niedługo dołączy do mojej kolekcji :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie te wnętrza to slow life w wersji luksusowej. Minimalizm jeśli chodzi o ilość rzeczy, ale jakość wszystkich jest absolutnie doskonała (na co drugiej fotografii widziałam lampy o których marzę i pewnie jeszcze długo pomarzę ;P) fotografia, choć prosta. Właśnie o takim slow life marzę, chociaż dodałabym tam jeszcze kroplę koloru ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne wnętrza, na pewno wiele inspiracji. Poza tym książka wygląda na pięknie wydaną :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem jak mi się to udało, ale mimo aktywności na ig nigdy nie rzuciła mi się w oczy! Z racji tego, że również lubię posiadać takie 'ładne pozycje', koniecznie muszę się nią zainteresować :) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie skuszę się na taki album, piękne zdjęcia, mnóstwo inspiracji. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moc inspiracji i piękne wydanie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Potrzebuję oddechu od nadmiaru rzeczy i chętnie sięgnę po tę pozycję, która udowodni mi, że im mniej tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie się żadna z nazw nie obiła o uszy, a zdecydowanie powinna. Nadrobię, dziękuję :-)

    Pozdrawiam, Ania z D.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem, gdzie się uchowałam,bo o ile ciągle słyszę o slowlife (takie to modne teraz, świeta w stylu slowlife, wakacje w stylu slowlife itp) o hygge tez, ale o kinfolk juz nie. Ale ciągle sie czegoś uczę. Właśnie sprawdziłam co to takiego jest

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)