poniedziałek, 30 maja 2016

{lew, czarownica i stara szafa}

Remont. To już oficjalne. Chociaż tak naprawdę cały czas wmawiamy sobie z R., że to tylko zmiana aranżacji, wymiana kilku mebli, lekkie odświeżenie ścian. Takie nic. Takie nic spowodowało zatem, że pozbyliśmy się regału dzielącego nasz jedyny pokój na pół, domowego biura oraz łóżka, co z kolei powoduje, że czujemy się jak na biwaku. Wszak spanie na materacu to fajna rzecz! 

sobota, 28 maja 2016

{zielone szparagi, czyli laurka na Dzień Mamy}

Dzień Mamy, jak co roku, spędziliśmy rodzinnie. I, również jak co roku, przygotowałam mojej kochanej Mamie "laurkę". Nie, nie smaruję kredkami wielkiego serca na papierze od lat, ale staram się zaskoczyć moją Rodzicielkę czymś przyjemnym. Tym razem do laurkowego zestawu dołączyły szparagi. Dziś dzielę się więc z Wami banalnie prostym przepisem na jedno
z najprostszych dań świata. Maj to szparagowy miesiąc, grzechem jest więc nie skorzystać! :) Do dzieła!

wtorek, 24 maja 2016

{u-chwyt bardzo marketingowy DIY}

Uchwyty z pasków skóry mają świetny PR, zauważyliście? Na wielu fajnych blogach, zarówno polskich, jak i zagranicznych,znajdziecie milion ich wcieleń. Od handmade zaczynając, na takich ze sklepu, kupionych po minimum 30zł za parkę, kończąc. Dziś chcę Wam pokazać, jak ja poradziłam sobie z tym tematem. :)

środa, 18 maja 2016

{detale}

W takie dni jak ten: szary, deszczowy i zimny, zerwane w babcinym ogrodzie kaliny rekompensują brak słońca. Gapię się na te zielonobiałe kulki, rozkładam je wzrokiem na dziesiątki kwiatków i setki płatków. Czekam na nie cały rok, do maja. Nie pachną tak intensywnie i słodko, jak lilaki, ale urodą wygrywają niemal z każdym innym kwiatem. 

niedziela, 15 maja 2016

{w czasie deszczu...}

... dzieci się nudzą. Podobno. Chociaż jakoś nie chce mi się w to wierzyć, bo ja, jako dziecko, nie nudziłam się nigdy. Przecież kałuże, wychodzące po deszczu z ziemi dżdżownice i tęcza to najwspanialsze efekty poważnej, wiosennej ulewy! A ile książek można w deszczowy dzień przeczytać, ile rysunków nabazgrać na kartce lub ścianie (ups, Mama nie była pocieszona)!
Jednak czytanie w deszczowe dni to po prostu mus. Książka, koc, herbata i uderzające o parapet krople... to wszystko ze sobą współgra, pasuje do siebie idealnie. Wykorzystałam więc mokrą sobotę, by podnieść nieco statystyki czytelnictwa w Polsce i zabrałam się za kolejną lekturę. A Wam chcę napisać po krótce o książce, którą połknęłam wcześniej.


niedziela, 1 maja 2016

{w sercu zawsze maj}

Nie da się ukryć - nadszedł maj. Wszystko się zieleni, słońce coraz wyżej i coraz mocniej grzeje. Większość z Was pewnie zaplanowała długi, majowy weekend kilka tygodni temu. Może jesteście właśnie w górach? Może patrzycie teraz na morze? Może ktoś z Was trafił na Mazury, Podlasie, Kaszuby, może wezwał Was Dolny lub Górny Śląsk, a może Kraków czy Lublin? My zostaliśmy w domu. Ale ja i tak czuję się tak, jakbym wyjechała. Mam to szczęście, że mieszkam w jednym z najpiękniejszych regionów Polski - Mazury cud natury.