piątek, 11 marca 2016

{jak chorować i nie zwariować?}

Czasami jest tak, że budzisz się w środku nocy i już wiesz, że nadchodzący dzień
nie będzie tym najwspanialszym. Jest piątek, 3 nad ranem i masz ochotę tylko wyć z bólu.
To oficjalne: za kilkanaście godzin weekend, a Twoją randką na dziś jest porcelanowe ucho,
jeśli wiesz, co mam na myśli. Jak chorować i nie zwariować?

Jeśli Twój szef jest tak wyrozumiały, jak mój - pierwszy i najważniejszy krok masz za sobą:
zostajesz w domu. Siedzenie w piżamie do południa to naprawdę dobry pomysł.
Plus kocyk. Plus gorzka i gorąca jak piekło herbata.
Przeciwbólowy plaster chłodzący na czoło, ulubiony film i grzejące stopy koty
(można wymienić na wełniane skarpety).



Zew Północy i Vakre do poczytania i oglądania. Albo inny, ulubiony magazyn.
I żadnego "jestem w domu, to może chociaż poodkurzam". Ani się waż!
No dobrze, możesz co najwyżej zlecić mycie naczyń Maryśce i pranie - Zośce.
Nic poza tym. Relaksuj się! Zjedz jabłko!



Gdy już naprawdę nie możesz wytrzymać, możesz zajrzeć na fejsbuka i przekonać się
na własne oczy, że świat bez Ciebie się nie zawalił. Że wszyscy dają radę.
Ok, ostatecznie możesz - w przerwie na zmianę plastra i łykanie tabletek przeciwbólowych -
odpowiedzieć na służbowego maila. Jednego! Zaraz potem wracaj do relaksowania się.
Nie szkodzi, że nie potrafisz tak siedzieć na kanapie i nic nie robić.
Przecież właśnie dbasz o swoje zdrowie!



A jeśli już naprawdę nie wiesz, co ze sobą zrobić - zrób kilka zdjęć i napisz notkę na blogu. 
Zabijesz trochę czasu i może nawet ktoś to przeczyta? ;) 

Co innego, gdy Twój szef nie jest tak wyrozumiały, jak mój.
I musisz pójść do pracy choćby nie wiem co...

Udanego weekendu!
k

16 komentarzy:

  1. Dużo zdrówka życzę! I uwierz, są tacy (czyt. ja), którzy zazdroszczą Ci możliwości "swobodnego" pochorowania ;) Mój "szef", czyli pierworodny, nie jest tak wyrozumiały ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No cóż, wyrozumiały szef to skarb! :)

      Usuń
  2. Zawsze można rozchorować się w weekend - jak ja - w piątkowe popołudnie atak grypy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no to jest chyba jeszcze gorsze... ;) Zdrówka!

      Usuń
  3. dbaj o siebie i wypoczywaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie nauczyła córka, że nic nie muszę poza jednym widomym. Także szefa w chorobie nie toleruję, nawet jak nie jest wyrozumiały.
    Jak widać młodzi ludzie tak jak Ty i ona (też obecnie chora), są mądrzy (nie jak myślą wszyscy g...).
    Patrząc na Twoje stopy zobaczyłam swoje panele, jaki ten świat mały.
    Zdrowiej sympatycznie. Ja preferuję technikę przespania.

    OdpowiedzUsuń
  5. W przypadku gdy szef jest niewyrozumiały, to trzeba w danym dniu maksymalnie często go odwiedzać i sprzedać swoją zarazę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie dni - odpoczynek w domu. Książka w dłoń, kubek z herbatą w drugą :) jest cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  7. To przepis w sam raz dla nas :) My wszyscy grypę przechodziliśmy z gorączką 40.
    Pozdrawiam i uprzejmie zazdroszczę domowego leniuchowania :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Duuużo zdrówka! I korzystaj z tego legalnego leniuchowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekne zdjecia, ale o plastrach chłodzacych na czoło nie slyszałam :) musze wypróbować. U mnie wpis o aranżacji mieszkania :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia piękne, jak zawsze!!
    A co do zdrowia - ostatnio poznałam ludzi, którzy twierdza, że WSZYSTKO sobie sami programujemy. I nie chorują, bo tak siebie zaprogramowali. To chyba dość trudne, ale ja np próbuję.
    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)