środa, 21 grudnia 2016

{dziadka do orzechów mrożąca krew w żyłach historia}



To miał być zwykły dzień, sobota. Miałam wyjąć ozdoby świąteczne ze skrzyni, udekorować kawalerkę, żeby - w końcu - poczuć magię Świąt. W sieci i w marketach świąteczna atmosfera panuje już gdzieś tak od 3. listopada, ale to dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Gdybym miała choinkę ubierać 1. grudnia, a lampki, gwiazdki, reniferki i dziadki do orzechów wystawiać nawet wcześniej, zbrzydłyby mi te Święta zupełnie. Trzymam się zatem kultywowanej w moim rodzinnym domu tradycji, że jak choinka, to w wigilijny poranek.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

{o roślinach w domu - Urban Jungle Bloggers}


Najciekawsze projekty rodzą się z pasji. To takie oklepane stwierdzenie, wszystkim znane, ale prawdziwe. A jak jeszcze pasja przeradza się w pracę - nie może być lepiej. Przez dłuższą chwilę funkcjonowałam w ten sposób (zapraszam do Nurrguli) i naprawdę wiem, jak ciężki i zarazem satysfakcjonujący jest to pomysł na życie. 
Ale dziś nie o mnie. Dziś o >>> Igorze <<< i >>> Judith <<<, dwojgu przyjaciół, którzy z miłości do roślin utkali arcyciekawy projekt: Urban Jungle Bloggers.  

niedziela, 27 listopada 2016

{tęczowy regał oraz wyznanie jednorożca}


Cześć, mam na imię Kasia i jestem nie do końca anonimowym jednorożcem. To oficjalne. Robię różne brzydkie rzeczy przy użyciu tęczy. Nie dam rady dłużej tego ukrywać za fasadą "skandynawskiego", białego i stonowanego wnętrza. Tak naprawdę jaram się niesamowicie wszystkimi kolorami świata (i budyniem czekoladowym, ale to materiał na zupełnie inny czas i miejsce). Dziś opowiem Ci i pokażę, gdzie daję upust swojej naturze jednorożca i jakie tego konsekwencje ponosi nasza kawalerka. Gotowa? Gotowy? Panie przodem...

piątek, 11 listopada 2016

{swojska cebula, czyli o hyggowaniu po polsku}


Hygge. Modne, na czasie, wszyscy go pragną. A przecież to nic innego, jak stara, polska, zwyczajna przytulność. Przecież nie od dziś spędzamy wieczory razem, nawet jeśli obok siebie, czując spokój i ciepło. Nie od dziś czerpiemy przyjemność z małych rzeczy, drobnych gestów, dobrych słów. Trochę się boję, że hygge to taki jarmuż. Stare, zapomniane warzywo, wylansowane na "must have", bo przecież każdy teraz chce być fit i seksi... I skandynawsko modny! Każdy chce uprawiać hygge, zamiast się po ludzku poprzytulać, pobyć ze sobą, zwyczajnie się w związku i w domu przyjaźnić. Zjeść jabłko albo, olaboga, zwykłą, polską cebulę. ;)

sobota, 5 listopada 2016

{7 życzeń, czyli o salonie w kawalerce}



Kawalerka to same wyzwania! Wiem to z pewnego źródła - mieszkam w jednej z nich. Chciałoby się zaprosić na salony (gdy przyjdą goście), zatrzasnąć w sypialni (gdy Małż wkurza), przeżyć poranny dylemat pod tytułem "w co się ubrać?" u progu garderoby, albo chociaż ogarnąć problem pierwszego świata: dziś prysznic czy jednak leżenie w wannie pełnej piany?

niedziela, 23 października 2016

{sekretne życie drzew}


W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy - przeczytałam na książce z wielkim, zielonym drzewen na okładce i pomyślałam: no też mi odkrycie! ;) Ponieważ lubię literaturę przyrodniczą, a dodatkowo kilka osób, które cenię za ogromną wiedzę w tym temacie, zachwycało się tą książką, postanowiłam dać jej szansę. I przepadłam. A jeśli i Ciebie bardziej interesuje to, dlaczego dęby rozrzucają żołędzie raz na kilka lat oraz jak buki troszczą się o swoje potomstwo, niż rozwód czy ślub pary celebrytów - też przepadniesz. ;)

piątek, 14 października 2016

{w 88 dni dookoła białej podłogi}

 

Trzy miesiące temu moje życie zmieniło się na jeszcze lepsze! Nie, nie odkryłam leku na raka, nie wygrałam miliona w totka, ani też nie spotkałam na swojej drodze pasma nieustających sukcesów, a szkoda. ;) Ale dokładnie 88 dni temu pomalowaliśmy naszą podłogę na jedyny słuszny kolor podłogowy.

sobota, 8 października 2016

{podróż za jeden uśmiech - Norwegia dla oszczędnych}


Jeśli teraz poszperasz w sieci, znajdziesz mnóstwo artykułów na temat tego, jak droga jest Skandynawia i jakie trudności napotkasz organizując wyjazd na przykład do Norwegii. Wujek gógl podzieli się z Tobą także wieloma poradami, jak zaoszczędzić na transporcie, noclegu i jedzeniu. Bo przecież nikt o zdrowych, polskich zmysłach nie będzie jadł chleba za 20zł, ani pił piwa za 15, prawda?! ;)
Ale ja chcę Ci dziś opowiedzieć o tym, jak odwiedzić wymarzone miasto w Norwegii i nie zbankrutować. A przy tym wszystkim jeść, poruszać się po okolicy oraz mieszkać jak tubylcy. Bo, moim zdaniem, nie ma lepszego sposobu na poznawanie nowej kultury, niż posmakowanie życia z talerza rdzennego mieszkańca. Umyj więc ręce i siadamy do stołu!

piątek, 30 września 2016

{Harda - siła, mądrość i feminizm}


Świętosława, Sigrida, Gunhilda. Nie ma pewności co do jej imienia. Ba, nie ma też stuprocentowej pewności co do jej istnienia! Ale jeśli uwierzymy (a ja wierzę), że córka Mieszka I, żona i matka skandynawskich królów żyła naprawdę, to z pewnością była jedną z najpotężniejszych kobiet swoich czasów. 

niedziela, 25 września 2016

{k o s e l i g - tak się mieszka w Norwegii}


Gdy miałam 8 lat przeprowadziliśmy się z rodzicami do trzypokojowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty. I był to szczyt marzeń po latach spędzonych w kawalerce (w której zresztą aktualnie mieszkamy z Małżem). Pierwsze piętro, balkon, piękny widok z okna, plac zabaw z prawdziwego zdarzenia i... klucz chowany pod wycieraczką. Tak, w Polsce! Dziś nie do pomyślenia. Ale do pomyślenia w oddalonej o nieco ponad godzinę lotu Norwegii. 

czwartek, 22 września 2016

{oddam w dobre ręce, czyli baby pilea giveaway}

KONKURS ZAKOŃCZONY! WYNIKI NA KOŃCU POSTA! :) 


Cześć i czołem! 
Ponieważ powroty, zwłaszcza takie z urlopu w wymarzonym miejscu, są ciężkie, postanowiłam rozpocząć jesień na blogu z przytupem. Dostałam od Was i na facebooku, i pod TYM POSTEM o rozmnażaniu tyle sygnałów, że jesteście gotowi zaopiekować się nie do końca planowanymi dziećmi, że nadszedł czas na KOZIE ROZDAWNICTWO! 

poniedziałek, 12 września 2016

{w drogę, czyli koza na urlopie}


Koza była chora, nie chciała wstać z łóżeczka i przyszedł pan doktor i rzekł: sio na wakacje! Tak było, tak było... Taka diagnoza i nie ma zmiłuj. Zapakowała więc koza lwa i siebie w bagaże podręczne, wcześniej o urlop w pracy ładnie poprosiła, i jedzie. A raczej leci. I choć koza to zwierzę przyziemne raczej, przebiera raciczkami na samą myśl o samolocie. Tęskniła! 

niedziela, 4 września 2016

{dziecko nie do końca planowane}


Gdy byłam mała, Mama opowiadała mi o pszczółkach i żuczkach, o bocianach i niemowlakach w kapuście, ale nigdy jej do końca nie wierzyłam. Gdy podrosłam - zdradziła mi, że dzidzia przed urodzeniem pływa sobie w brzuchu mamy. A gdy byłam nastolatką omówiłyśmy konkrety: antykoncepcję i choroby weneryczne. Tak, bardzo konkretnie, ale i ze śmiechem w tle. I co z tego? Pięć miesięcy. Tyle wystarczyło, żeby w domu pojawiło się nieplanowane dziecko. Ups, to się nazywa wpadka! 

sobota, 27 sierpnia 2016

{czekam na wrzesień}


Cześć i czołem! 
Dziś chciałam Wam tylko życzyć udanego ostatniego weekendu wakacji! Mam nadzieję, że spędzacie ten naprawdę upalny czas w dobrym towarzystwie i w jakimś fajnym, pięknym miejscu. :) Ja nie mogę się już doczekać września...

środa, 17 sierpnia 2016

{god aften, københavn}


Nadchodzi wrzesień i bardzo się cieszę z tego faktu. Cieszę się tym bardziej, że we wrześniu oboje z R. mamy urlop. A jak urlop, to podróże, małe i duże. Jedyny słuszny kierunek podróżniczy dla nas to zawsze "na północ od nas" (chociaż robimy wyjątki od reguły), dlatego i tym razem nie miało być inaczej. Skoro już, po kilku latach, możemy znowu gdzieś razem pojechać, to oczywistą oczywistością była Islandia. Taki był plan. Ale wiecie sami, jak to z planowaniem bywa...

niedziela, 7 sierpnia 2016

{jeśli nie stringi, to co?}


Lato sprzyja... podróżowaniu, komarom, jedzeniu arbuzów i remontom. Zmianom wszelakim i poprawkom też. U nas w domu jest tyle do poprawienia, że to raczej będą lata, niż jedno, trwające obecnie lato. Ale nie załamuję się - małymi krokami do przodu. No i takim małym krokiem do przodu jest na przykład zmontowanie oraz powieszenie regału. Ale heca, co? Kto by pomyślał, że wieszanie półek może być tak ekscytujące?! ;)

sobota, 30 lipca 2016

{Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach}


Pisanie nie-recenzji nie jest takie proste, jak się wydaje. Bo co napisać o książce, która zbudowana jest na takim życiorysie, że właściwie to życie napisało ją samo? A dokładniej: serce ją napisało. Uparte serce.* I to uparte serce Haliny Poświatowskiej wspominają w "Haśce" bliscy, rodzina i przyjaciele oraz koledzy po fachu. 

wtorek, 26 lipca 2016

{jestem podglądaczem, czyli co w katalogu IKEA 2017 piszczy}


fot. IKEA

Jestem IKEA-podglądaczem. Przyznaję się bez bicia. Gdy tylko w sieci pojawiają się pierwsze zajawki nowego katalogu, mój czuły nos wyniucha je na odległość. Tym razem, muszę przyznać, szczęka mi opadła... Zobaczcie, na co teraz trzeba będzie odkładać miliony monet! 

sobota, 23 lipca 2016

{kropki i kreski - inżynieria ścienna}


R., a dlaczego kable między słupami energetycznymi wiszą luźno jak gacie skejta w kroku, zamiast się prężyć, jak mięśnie kulturysty? A czemu gołąb może sobie bezkarnie siedzieć na drutach wysokiego napięcia i puszczać na nas kleksy, a człowieka razi prąd? A co się stanie, gdy taki żul, powiedzmy Zenek spod sklepu monopolowego, stanie sobie na torach i nasika na nie? A co to jest ten króciec, nypel i mufa? A dlaczego samolot, który waży kilkadziesiąt ton, unosi się w powietrzu, a ja, która ważę tylko jedną tonę - nie umiem latać? - te i wiele innych głupio-mądrych pytań zadaję mojemu Małżowi odkąd się znamy. A to będzie już jakieś 14 lat! I wiecie co? On mi cierpliwie tłumaczy ten świat, jak dziecku. I nie ma niczego bardziej pociągającego i imponującego, niż ta wiedza. Wujek gógl może się schować. 

poniedziałek, 18 lipca 2016

{biało to widzę, czyli jak stare panele stały się wymarzoną podłogą}


Śniła mi się po nocach od lat: taka biała, jasna, jak śnieg. Łypałam zazdrosnym okiem na salonowe królowe rodem z Pinteresta i szwedzkich apartamentów w starych kamienicach, 
i w głowie pojawiała się jedna myśl: ja też chcę! A jak chcę, to - prędzej czy później - mam! Chcecie się dowiedzieć, jak nasze stare panele zamieniły się w piękną, białą podłogę,
bez konieczności ich wymiany? Odpowiedź brzmi: F A R B A.

poniedziałek, 4 lipca 2016

{diabeł tkwi w szczegółach, czyli co moje mieszkanie mówi o mnie}



Nie wiem, czy też tak macie, ale gdy wchodzę do czyjegoś domu po raz pierwszy, mam tendencję do gapienia się. Oczywiście najpierw rejestruję to, do kogo wchodzę i cały savoir-vivre powitalny. Później - ogólny obraz, ale już po chwili zaczynam przyglądać się detalom. Wyłapuję ładną osłonkę na doniczkę, szkatułkę na regale, oryginalną lampkę. Wzrok przyciąga nietypowy uchwyt w szafce, urocze spękania na drewnianym stole, ręcznie tkany dywanik, a nawet włącznik do światła. No i gapię się tak czasem, jak sroka w gnat, starając się przy tym skupić także na moim gospodarzu... 

środa, 29 czerwca 2016

{oda do podłogi}

Oda do podłogi jest bardzo krótka: zgiń maro przebrzydła! ;) 
Gdzie ja miałam oczy, gdy wybierałam te panele, to nie wiem. A właściwie to wiem: w portfelu. Sprawdzałam, czy zostało nam cokolwiek z tych pieniędzy, które przeznaczyliśmhy na remont mieszkania... 

wtorek, 28 czerwca 2016

{kanapa za botwinkę, czyli wymiana roku}

Dokonałam dziś wymiany wszechczasów! Nie dość, że pozbyłam się starej sofy, która zalegała w pokoju i zaburzała moje yin i yang, czy inne feng shui, to jeszcze zyskałam całą torbę dóbr wszelakich w postaci ekologicznych warzyw, prosto z ogródka. Chciałam być taka ą-ę i oczyściłam warzywa z grud ziemi przed zrobieniem zdjęcia, a tu klops. Jak mnie poinformowała Kasia z Piątego Pokoju, nie znam się totalnie na rzeczy, bo właśnie im bardziej utytłane w ziemi warzywa, tym level bycia trendy wyższy. No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Ja jak zwykle - pod prąd... ;)


wtorek, 21 czerwca 2016

{cisza w eterze}

Hop hop, dobry wieczór! Jest tu kto?
Przepraszam za tą dość długą przerwę pomiędzy postami. Ta cisza na blogu nie jest spowodowana tym, że nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie! Zmian dużo! I dużo się dzieje. A dlaczego, skoro dużo zmian i dużo się dzieje, nic nie pokazuję? A dlatego, że...

wtorek, 7 czerwca 2016

{wilczy apetyt i zapał leniwca}

Muszę się Wam do czegoś przyznać: nie chce mi się gotować! Gdy temperatura za oknem zwiastuje lato, chociaż w kalendarzu jeszcze ciągle trwa wiosna - uciekam od kuchenki jak najdalej się da! Na przykład do lodówki, gdzie chłodek głaszcze mnie delikatnie po twarzy. ;) I gdzie warzywa śmieją się do mnie zachęcająco. 

czwartek, 2 czerwca 2016

{krakowska stulatka}

Dotarła. I dech mi zaparło. Odpakowywanie jej z kilku warstw kartonów i folii było jak rozpakowywanie upragnionego prezentu w święta. Szorując ją z tego, co było pozostałością po latach spędzonych gdzieś w ciemnym zakamarku czyjegoś życia, odkrywam nowe detale. Rysunek dębowego drewna i ślady po zębach czasu. I zastanawiam się, co dalej zrobić z tą krakowską stulatką?

poniedziałek, 30 maja 2016

{lew, czarownica i stara szafa}

Remont. To już oficjalne. Chociaż tak naprawdę cały czas wmawiamy sobie z R., że to tylko zmiana aranżacji, wymiana kilku mebli, lekkie odświeżenie ścian. Takie nic. Takie nic spowodowało zatem, że pozbyliśmy się regału dzielącego nasz jedyny pokój na pół, domowego biura oraz łóżka, co z kolei powoduje, że czujemy się jak na biwaku. Wszak spanie na materacu to fajna rzecz! 

sobota, 28 maja 2016

{zielone szparagi, czyli laurka na Dzień Mamy}

Dzień Mamy, jak co roku, spędziliśmy rodzinnie. I, również jak co roku, przygotowałam mojej kochanej Mamie "laurkę". Nie, nie smaruję kredkami wielkiego serca na papierze od lat, ale staram się zaskoczyć moją Rodzicielkę czymś przyjemnym. Tym razem do laurkowego zestawu dołączyły szparagi. Dziś dzielę się więc z Wami banalnie prostym przepisem na jedno
z najprostszych dań świata. Maj to szparagowy miesiąc, grzechem jest więc nie skorzystać! :) Do dzieła!

wtorek, 24 maja 2016

{u-chwyt bardzo marketingowy DIY}

Uchwyty z pasków skóry mają świetny PR, zauważyliście? Na wielu fajnych blogach, zarówno polskich, jak i zagranicznych,znajdziecie milion ich wcieleń. Od handmade zaczynając, na takich ze sklepu, kupionych po minimum 30zł za parkę, kończąc. Dziś chcę Wam pokazać, jak ja poradziłam sobie z tym tematem. :)

środa, 18 maja 2016

{detale}

W takie dni jak ten: szary, deszczowy i zimny, zerwane w babcinym ogrodzie kaliny rekompensują brak słońca. Gapię się na te zielonobiałe kulki, rozkładam je wzrokiem na dziesiątki kwiatków i setki płatków. Czekam na nie cały rok, do maja. Nie pachną tak intensywnie i słodko, jak lilaki, ale urodą wygrywają niemal z każdym innym kwiatem. 

niedziela, 15 maja 2016

{w czasie deszczu...}

... dzieci się nudzą. Podobno. Chociaż jakoś nie chce mi się w to wierzyć, bo ja, jako dziecko, nie nudziłam się nigdy. Przecież kałuże, wychodzące po deszczu z ziemi dżdżownice i tęcza to najwspanialsze efekty poważnej, wiosennej ulewy! A ile książek można w deszczowy dzień przeczytać, ile rysunków nabazgrać na kartce lub ścianie (ups, Mama nie była pocieszona)!
Jednak czytanie w deszczowe dni to po prostu mus. Książka, koc, herbata i uderzające o parapet krople... to wszystko ze sobą współgra, pasuje do siebie idealnie. Wykorzystałam więc mokrą sobotę, by podnieść nieco statystyki czytelnictwa w Polsce i zabrałam się za kolejną lekturę. A Wam chcę napisać po krótce o książce, którą połknęłam wcześniej.


niedziela, 1 maja 2016

{w sercu zawsze maj}

Nie da się ukryć - nadszedł maj. Wszystko się zieleni, słońce coraz wyżej i coraz mocniej grzeje. Większość z Was pewnie zaplanowała długi, majowy weekend kilka tygodni temu. Może jesteście właśnie w górach? Może patrzycie teraz na morze? Może ktoś z Was trafił na Mazury, Podlasie, Kaszuby, może wezwał Was Dolny lub Górny Śląsk, a może Kraków czy Lublin? My zostaliśmy w domu. Ale ja i tak czuję się tak, jakbym wyjechała. Mam to szczęście, że mieszkam w jednym z najpiękniejszych regionów Polski - Mazury cud natury. 

wtorek, 26 kwietnia 2016

{trochę złota, trochę miedzi}

Kwiecień plecień - odczuwam to mocno ostatnio. Gotują się we mnie zmiany, inspiracje, potrzeby i możliwości. Chęci i leń. Pomysły i "eeeetobeznadziejne". Jestem jak taki kocioł czarownicy, w którym warzy się wywar ze wszystkiego i niczego. Potrzebuje jakiegoś olśnienia! I nie wystarczy tu "Błysk" ze wściekle pomarańczową okładką, który zaserwował mi zespół Hey!

środa, 20 kwietnia 2016

{curry z kury}

Cześć i czołem! 
Jestem, chociaż jakby mnie nie było. ;) Po prostu ostatnio nie potrafię zrobić zadowalających mnie zdjęć naszego małego M. Dlatego dziś przychodzę do Was z jedzeniem. Jedzenie zazwyczaj dobrze wygląda na zdjęciach. ;) 
A jeszcze lepiej smakuje! Na przykład takie "curry z kury", czyli mój kolejny eksperyment. 

środa, 13 kwietnia 2016

{zielona waluta - pilea}

Szał na kwiaty doniczkowe trwa! Niby takie retro, niby babciowate, niby kaszanka, a jednak bardziej szynka. W moim domu rodzinnym i w domach moich babć zawsze było mnóstwo roślin doniczkowych. Od ogromnych paproci, przez beniaminki, pelargonie, na kaktusach kończąc. 

Kozie mieszkanie to teatr, w którym pierwsze skrzypce grają zwierzaki. Kwiaty odgrywają jedną z ważniejszych ról, ale rządzące na parapetach koty tolerują tylko niektórych przybyszów. Ciekawa jestem, jak zareagują na nowego lokatora - pana pieniążka. Może uda mi się go przemycić niepostrzeżenie? 




środa, 6 kwietnia 2016

{domowy sajgon, czyli wege obiad dla dwojga}

Dziś mam dla Was wegetariański, bezglutenowy obiad azjatycki, ale prosto z serca Mazur. 
W środku znalazły się całkiem polskie warzywa, a na zewnątrz - azjatycki papier ryżowy
i słodko - ostry sos chilli. Głodni? Zapraszam!



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

{tour de łazienka}

Łazienka w mieszkaniu to  z jednej strony luksus i wygoda, a z drugiej - zmora architektów. Już jakiś czas temu ludzkość (w większości) zamieniła domy z wychodkami na mieszkania z łazienką. Niektórzy poszli nawet o krok dalej i w nowych domach zbudowali sobie pokoje kąpielowe, które swoim metrażem przewyższają wymiary naszej kawalerki. Ale ten, kto mieszka w bloku i do dyspozycji ma niewielką łazienkę bez okna, doskonale zrozumie, co w naszym "pokoju kąpielowym" piszczy, a co zgrzyta. ;)

Zapraszam Was na mały T O U R  D E  Ł A Z I E N K A.

czwartek, 31 marca 2016

{co by było gdyby}

Przedwiośnie zawsze daje mi w kość. 
Czasami mniej, czasami bardziej. Czasami dosłownie, a czasami w przenośni. 
I tak, jak zawsze obiecuję sobie, że w tym roku się nie dam, 
tak ta przedwiosenna migrena zawsze ze mną wygrywa. Już się nie zastanawiam, 
co by było, gdybym ten jeden raz wygrała. 

wtorek, 22 marca 2016

{rogacz to czy sowa, czyli makatka DIY}

Weekend minął mi pod znakiem morza, ratowania księcia zaklętego w żabę 
 i kończenia projektu DIY, który leżał i czekał kilka miesięcy. 
Ci z Was, którzy śledzą mnie na Instagramie, mogli zobaczyć już w sobotę
efekty moich zmagań z włóczką i polującą na nią Mimi. ;)

niedziela, 20 marca 2016

{koza na niedzielę: ciasto dyniowe}

Niedziela rządzi się swoimi prawami.
Lubimy w niedzielę dłużej pospać, pospacerować po lesie i zjeść coś dobrego.
Czasami jest to ciasto marchewkowe z tego przepisu, czasami pyszne lody, na które recepturę znajdziecie
w tym poście
, innym razem kubki smakowe domagają się domowego budyniu czekoladowego.
Bywa też, że w efekcie kuchennego szaleństwa pożeramy jakiś eksperyment.
Jak na przykład ciasto dyniowe, które za każdym razem - mimo tych samych składników - wychodzi inne.


czwartek, 17 marca 2016

{erlenmajerki i inne szklane panienki}

Mam dla Ciebie kolbyerlenmajerkiiszalkipetriego! - zakrzyknęła moja Mama radośnie, 
wchodząc do naszego mieszkania. Nie miałam pojęcia, o co Jej chodzi
i w jakim języku do mnie przemawia, ale wiedziałam, że na pewno wymyśliła coś fajnego. 
W końcu to moja Mama. :) Gdy pierwsze emocje opadły wraz z płaszczem, na wieszak, 
okazało się, że tajemnicze, magiczne zaklęcie oznaczało komplet pięknych 
szkiełek prosto z laboratorium. Najprawdziwszy vintage.

poniedziałek, 14 marca 2016

{o jadalni, czyli 5 stołów jak marzenie}

Są święta. Albo niedziela. Właściwie to może być każdy dzień tygodnia. 
Każdego roku. Stół pięknie udekorowany. Prosta zastawa. Lniany obrus, serwetki i kwiaty. 
Rodzina, Przyjaciele, my. Przy ogromnym, dębowym stole. W jadalni. 

piątek, 11 marca 2016

{jak chorować i nie zwariować?}

Czasami jest tak, że budzisz się w środku nocy i już wiesz, że nadchodzący dzień
nie będzie tym najwspanialszym. Jest piątek, 3 nad ranem i masz ochotę tylko wyć z bólu.
To oficjalne: za kilkanaście godzin weekend, a Twoją randką na dziś jest porcelanowe ucho,
jeśli wiesz, co mam na myśli. Jak chorować i nie zwariować?

niedziela, 6 marca 2016

{stołek do łazienki - DIY}

O drewnianym, prostym stołku mówiłam mojemu Małżowi już na etapie remontu naszego mieszkania, prawie 3 lata temu. Przeglądałam zdjęcia z inspirującymi wnętrzami skandynawskich łazienek i wiedziałam, że w naszej łazience taki stołek też musi się znaleźć. Ale zależało mi na tym, abyśmy wykonali go sami. 
Oprócz pięknych nierówności, charakterystycznych niedociągnięć i uroczej, ale dalekiej od ideału konstrukcji, dostajemy w pakiecie spędzony razem, twórczy i bezcenny czas. Nieważne, ile razy podczas budowy przez głowy przemknęła myśl: "chrzanić to!". ;)

środa, 2 marca 2016

{wiosna przyjdzie i tak}

Wczoraj minął rok, odkąd zaczęłam pisać tego bloga. 
Ponieważ mam ostatnio mniej czasu, niż w momencie, gdy startowałam, nie zauważyłam zupełnie!
Zrzucam winę na to, co za oknem - przedwiośnie, chociaż zima jeszcze dzielnie walczy.
Ale wiosna przyjdzie i tak... i przypomni o tym,
że kondycja nie ta, że kurzu nie da się już dłużej ukrywać przed wszystkowidzącym słońcem...

piątek, 26 lutego 2016

{randka ze szczęściem: Dymna}

Właściwie mogłabym tylko napisać DYMNA i wszystko byłoby jasne. 
Jak uśmiech Pani Anny. Jak Jej serce i dobro z niego płynące. 
Nazwisk niektórych ludzi nie trzeba wykrzykiwać, by było o nich głośno.  
Czasem wystarczy powiedzieć szeptem, a cały świat uslyszy.  

środa, 24 lutego 2016

{bałagan ogarnia się sam + konkurs}

Lubię mieć porządek. Naprawdę lubię, bardzo. 
Ale, gdy w tygodniu wracam z pracy po 16, nie pałam miłością do odkurzacza, 
nie ekscytuje mnie widok mopa i nie uśmiecham się szeroko do "WC kaczki". ;)

niedziela, 21 lutego 2016

{poczekam}

Nigdy nie lubiłam czekać. Denerwowawło mnie, że nie mogę mieć tego, co chcę tu i teraz. Jeszcze kilka lat temu wściekałam się strasznie na życie. Teraz podchodzę do wszystkiego spokojniej. Poczekam - mówię sobie w głowie. I to najlepsze w końcu przychodzi, chociaż często okazuje się być czymś zupełnie innym, niż zakładałam. 

środa, 17 lutego 2016

{m A r m u r a n d o}

 Fanki i fani marmurowych blatów, podłóg, płytek łazienkowych,
stolików kawowych i parapetów  - nie znajdziecie tu nic dla siebie. ;)
Przyznaję się bez bicia i nie tracąc Waszego cennego czasu, że nie jestem amatorką
wielkich, marmurowych powierzchni w domu. Są dla mnie zbyt pałacowe,
zbyt eleganckie i po prostu... zbyt. Ale małe, ciche mArmurando - zwłaszcza w taki dzień jak dziś,
Dzień Kota - jest zawsze mile widziane. 

piątek, 12 lutego 2016

{eintorwdo lśymop}

Jeśli pokażesz komuś swoją pracę i zapytasz, co o tym myśli, pewnie odpowie, że jest w porządku,
żeby cię nie urazić. Następnym razem, zamiast pytać, czy praca mu się podoba, zapytaj, co mu się w niej
nie podoba. Być może nie powie tego, co chcesz usłyszeć, ale w ten sposób masz szansę na szczerą krytykę.
Prawda boli, ale w dłuższej perspektywie jest lepsza, niż poklepywanie po plecach
.