niedziela, 2 sierpnia 2015

{Warszawa da się lubić}

Warszawa da się lubić! I to wcale nie dlatego, że tak śpiewał Adolf Dymsza.
Kilka słonecznych dni, całodzienne spacery bez mapy, planu i przewodnika, a do tego wygodne buty
i świetne towarzystwo, to przepis na genialny czas w Stolicy.


Co nieco z naszych poczynań mogliście zobaczyć na moim profilu instagramowym. Nie ukrywam, że niewiele,
bo naprawdę wolałam obserwować, chłonąć i zapamiętywać, niż robić zdjęcia.

Dziś tak króciutko, daję znać, że żyję. :)
I podziękować chciałam naszym kochanym Przyjaciołom, Ani i Michałowi, że nas tak wspaniale w Warszawie ugościli! Dzięki, Kochani!
A teraz powrót do rzeczywistości...w ktorej okazało się, że koty tęskniły mniej, niż nam się wydawało,
i pod naszą nieobecność zrobiły sobie kocie party. ;) Skutkiem czego jest trzecie pranie...kanapy. ;)
Uściski i do napisania niebawem!
k

15 komentarzy:

  1. A ja to w stolicy jeszcze nie byłam... Jeśli już, to nadrobię to dopiero za rok :(
    A co do kotów, moje zwierzaki też jakoś przesadnie nie tęsknią. I kanap nie brudzą... Ale ja tęsknię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto pojechać, zwłaszcza na początku sierpnia, kiedy stolica na chwilę przystaje i wspomina Powstanie Warszawskie. Przez długi czas miałam uraz jakiś taki nie do końca uzasadniony, wywołany wycieczkami szkolnymi, wspomnieniami słabych momentów np. w szpitalu onkologicznym itp. Cieszę się, że udało nam się odczarować Warszawę dla nas samych. To naprawdę piękne miasto. Zwłaszcza, gdy się nieco zboczy z głównego traktu... :)
      Koty natomiast trochę tęskniły, bo teraz nie odstępują nas na krok. A niespodziankę też zostawiły po raz pierwszy. ;) Wszystko jednak da się uratować. W końcu kanapa to tylko rzecz. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nie przepadam za stolicą chodź moja rodzina na w niej swoje korzenie z dziada pradziada a mój ojciec się tam urodził. Jednak trochę ją polubiłam, gdy mąż w niej pracował. Zabijając czas po prostu chodził z pracy do hotelu ponad 12 km. Tak jak mówisz można odkryć zupełnie niechcący nieznane wycieczkom tereny.
    Mój kot natomiast podróżuje z nami od tygodnia. Obecnie jest blisko Twoich kotów, bo zawitaliśmy na Warmię.
    Pozdrówki i pogłaskanki.,

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja muszę niestety przyznać, że bywam w stolicy codziennie i jakoś niespecjalnie ją lubię :/ Szczególnie latem, kiedy cały ten beton się nagrzewa i powietrze pachnie... miastem. Zdecydowanie bardziej wolę wiejskie i małomiejskie klimaty. Także chętnie zawsze po całym dniu, wracam do swojego Otwocka, gdzie od razu po wyjściu z pociągu czuć różnicę temperatury i jakoś tak inaczej się oddycha.

    Ostatnio była u mnie 13-letnia kuzynka, która na pytanie co chciałaby zobaczyć w Warszawie, odpowiedziała że najlepiej to jakąś galerię handlową...

    Trzeba mimo wszystko jednak oddać jej sprawiedliwość, że na zdjęciach wychodzi nieźle. A w okolicach 1 sierpnia klimat zawsze jest wyjątkowy :)

    Buziaki!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno inaczej patrzy się na Warszawę, gdy jest ona związana z codziennością, pracą, korkami, tłumami i ciężkim powietrzem. Kilka lat mieszkaliśmy we Wrocławiu, niewiele mniejszym od Warszawy przecież, i oprócz fantastycznej atmosfery, ludzi, możliwości doskwierał nam np. prozaiczny brak powietrza. Zwłaszcza latem. Mimo dość młodego wieku, zdążyliśmy się przekonać, jak mieszka się w średnim i małym mieście na Warmii i Mazurach, w wielkim mieście na Dolnym Śląsku, na wsi pod miastem w Niemczech... wszystko ma swoje plusy i minusy, ale bardzo chętnie wrócilismy na nasze tereny. Tu jest powietrze, którym można oddychać pełną piersią. A do wielkiego miasta wybieramy się od czasu do czasu...nie tylko do Warszawy, ale i Gdańska, Wrocławia, Krakowa... :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ja w Warszawie bywam od czasu do czasu na weekendy i powiem szczerze, że uwielbiam te pobyty. Jestem zachwycona ogromem zieleni jaką spotykam na każdym kroku, co zawsze od nowa mnie zaskakuje :)
    W ogóle cudownie spędzam tam czas i zapominam o codzienności i wszelkich stresach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ta zieleń warszawka też mnie zachwyciła! :)

      Usuń
  5. W Warszawie spędzilam 2 lata mojego żywota. Mam do niej ogromny sentyment. I zawsze chętnie ją odwiedzam. Uwielbiam za różnorodność klimatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiedziałam, że tam mieszkałaś! :) Wróciłabyś? Ja czasami się zastanawiam, co by było, gdybyśmy jednak zdecydowali się wrócić do Wrocławia. Ale zaraz potem patrzę na naze małe M, później za okno, myślę o Przyjaciołach tu na miejscu, lasach, wodzie i cudownym powietrzu... i mi się odechciewa. Co nie znaczy, że nie odwiedzam - bardzo chętnie zaglądam. :) Podobnie miałabym pewnie z Warszawą...

      Usuń
  6. Ja jestem Warszawianką od paru pokoleń i kocham to miasto - BARDZO :) Jak każda stolica ma korki, beton i masę ludzi. Ale jest bardzo zielona, stara i nowoczesna zarazem. Uwielbiam Mazury i często tam jesteśmy, ale kiedy wracamy do domu to buzie nam się cieszą, że wracamy do naszej Warszawki. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czujemy podobnie, tyle, że ja zawsze chętnie wracam na moje Mazury! :) Taka wymiana: Warszawiacy przyjezdżają do nas na wakacje, a my jeździmy do nich. ;) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. oj tak - zanim zaczęłam pracować w Warszawie uwielbiałam ją wprost o miała dla mnie niezwykły urok, ale jeszcze taka sprzed 15 lat. Dziś, z racji tego, że jestem w niej codziennie, jakoś przestała czarować, a jedynie kojarzy mi się z zapchanymi tramwajami i pospiechem. Wiem jednak, że są tu wciąż miejsca pełne uroku - np. praskie bramy z kapliczkami, brukowane uliczki, tereny nad Wisłą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcale się nie przyznam, że nigdy nie byłam w naszej stolicy:)
    Moim zdaniem zwiedzanie bez przewodnika (bo to trochęnuuudne:)), przechadzanie się bocznymi uliczkami na własną rękę to najlepszy sposób na poznanie danego miejsca i zobaczenie naprawdę ciekawych zakątków.
    P. S. My po powrocie z weekendu, który spędziliśmy w domu mamy materac z naszego łoża do wymiany. Ot, mój K. zapomniał zamknąć drzwi do sypialni. A, że materac był bardzo niewygodny, to nasze koty postanowiły, że pomogą nam w podjęciu decyzji o zakupie nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mieszkałam W, mieszkam tuz obok, i kocham to miasto! za to, ze wszystko jest pod ręką, za to że tak tam eklektycznie, ma swój klimat, a najbardziej własnie gdzies tam pomiędzy tymi gwarnymi miejscami, w zaciszu małych knajpek, wąskich uliczek i ciemnych bram :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)