czwartek, 23 lipca 2015

{szuflandia}

 Bo to jest tak: planujesz, że napiszesz we czwartek na blogu o szafce katalogowej,
ale nie robisz jej zdjęć, gdy pogoda temu sprzyja. Zdjęcia przekładasz na kolejny dzień i okazuje się,
że od rana szaleje burza, ściana deszczu powoduje ciemność i prawie nic nie widać. Gimnastykujesz się,
coś tam pstrykasz i gdy już uznajesz, że lepiej dziś nie będzie... po południu wychodzi piękne słońce.
Wybaczcie mi zatem te zdjęcia. Obiecałam jednak post o szuflandii, więc słowa dotrzymuję. ;)


Szuflandia przywędrowała do nas z biblioteki miejskiej jakieś dwa lata temu.
Tak naprawdę miała do nas trafić zupełnie inna jej wersja, taka bardziej standardowa, szersza, z prostymi frontami szuflad. Taka, jak wszystkie. Jednak przez moje gapiostwo wywołane przeprowadzką z kraju do kraju, prosta wersja trafiła w inne ręce. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło! Pani Ania, która jest prężnie działającym dyrektorem biblioteki miejskiej, znalazła takie oto cudo na strychu i pozwoliła mi je obejrzeć, a później zabrać do domu. :) Pani Aniu - całusy 102!!!
W ten sposób stałam się właścicielką oryginalnego w formie, ale idealnie pasującego do naszego kąta katalogu. Cena za szafkę: 3 nowe książki. Serio, serio!


Oczywiście kolor biały to moja inwencja twórcza, bo szafka oryginalnie wyglądała tak (klik)
Miałam wrażenie, że jest bardzo ciężka optycznie (ciężka fizycznie jest naprawdę, dlatego dokręciliśmy kółka, które pozwalają na swobodne jej przemieszczanie). Duży, drewniany klocek zyskał na lekkości, 
gdy pomalowałam jego ścianki. 


A w środku... w środku trzymam wszystkie możliwe przydasie, wstążeczki, pudełeczka, druty, narzędzia, kabelki, kwitki pocztowe, kamienie, dziurkacze i całą masę innych szpargałów. Niech Was nie zwiodą etykiety. 
Dawno nie robiłam tam porządku i może się okazać, że w "poczcie" znajdziecie farby, a w "kablach" - drewniane szpulki. ;) Na szczęście dziurkacze były na swoim miejscu. 


Szuflandia wędrowała po całym mieszkaniu, zanim zobaczyłam, że pasuje idealnie do kąta w przedpokoju. 
Teraz nie wyobrażam sobie, by stała gdziekolwiek indziej. Po prostu nie mamy na nią innego, bardziej pasującego miejsca. A i jej musi być wygodniej tam, gdzie koty nie traktują jej jak tarasu widokowego lub drapaka. ;) 


No, i jak się Wam podoba? 
k

38 komentarzy:

  1. Za trzy nowe książki????? To teraz wykręca mnie z zazdrości:) I jak tu teraz normalnie żyć? Szafka przecudowna, myślę, że ukośne fronty dodają jej tylko uroku!
    P. S. Kasiu, czy zasłona ze zdjęć jest w brzozy? Piękna! Zdradziłabyś skąd pochodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ola! Tak, za 3 nowe książki. 😊 Zasłona jest w brzozy, a pochodzi ze starej kolekcji H&M Home, takiej sprzed 4 lat. Kupiłam ją, gdy mieszkaliśmy w Niemczech.

      Usuń
    2. Piękna. Lecę na ebaya, może jeszcze znajdę:) Miłego wieczoru!

      Usuń
    3. W tej chwili H&M home ma też zasłonę w brzozy, ale to nie jest ta... podobna, wzór ma inny. Mój jest bardziej rzeczywisty, a ten - rysunkowy: http://www2.hm.com/pl_pl/productpage.0298732001.html

      Usuń
  2. Ja już się na taką łaszę odkąd zobaczyłam podobną u Kasi z Piątego Pokoju, wspaniały mebel i do tego jaki funkcjonalny. Zasłona w brzozy też przykuwa uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kocham w tych szafkach od dawna, dlatego jak tylko była okazja-nabyłam. 😊 Warto zajrzeć do miejscowej biblioteki. Na różnych portalach takie szafki ludzie próbują opchnąć za grube pieniądze, po co przepłacać?

      Usuń
  3. Och, jak zazdroszczę! Już od dawna "choruję" na taką szafkę, tylko nie mam pojęcia skąd ją wziąć (w rozsądnej cenie)... Wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję spacer do miejscowej biblioteki. :) Większość bibliotek przeszła już na katalogi cyfrowe i pozbywa się starych szafek, albo chowa je gdzieś na strychu, jak w przypadku mojej. :)

      Usuń
  4. Piękna jest! A mi też by się taka przydała, bo moja JEDNA szuflada mieści wszystko i nic. Akurat jak coś potrzebne to znaleźć nie można :(
    Zazdroszczę Ci jej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Poszukaj w bibliotekach, pewnie znajdziesz gdzieś w swojej okolicy!

      Usuń
  5. Na taką szafkę też sobie ostrzę pazury w mojej szkolnej bibliotece.U mnie potrzeba byłoby kilka szuflad na dziurkacze i inne całkowicie nie potrzebne rzeczy, pod warunkiem, że są niezbędne w określonym momencie. Zasłona od razu przykuła moją uwagę (mimo brzozowej alergii oczywiście tylko na pyłki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko masz taka możliwość - super! Ja najpierw przetrzepałam wszystkie możliwe portale aukcyjne, zanim wpadłam na ten genialny i prosty pomysł z biblioteką. ;)

      Usuń
  6. Fajnie skośne te szufladki, super! Bardzo oryginalna. No i blacik ma! Bardzo lubię te blaciki, strasznie się cieszyłam jak kiedyś mi się trafiła - sama w ręce mi się wepchnęła wręcz - taka z blacikami właśnie, mniam :)
    Ja darowałam sobie te karki z opisami, bo czasem właśnie i tak te szuflady zmieniają przeznaczenie, a na 100% nie chciałoby mi się robić wtedy nowych :) Nie raz czytałam czyjeś wątpliwości co tez w takich szufladkach można przechowywać, czy o praktyczny mebel... My obie nie mamy tego problemu, prawda? Ja to raczej mogę się zastanawiać, jak sobie kiedyś bez takiego mebelka (no, ok, w moim przypadku to kilku takich mebelków) w ogóle radziłam...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ula! Problem z zapełnieniem szuflad? Nie znam. ;) Mam raczej odwrotny - gdzie schować to, co już do tych szuflad nie wejdzie? Hihi. Uściski!

      Usuń
  7. BTW - dokładnie tak samo mam z tymi zdjęciami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi lżej na sercu, że to nie tylko ja tak mam... :D

      Usuń
  8. Fntastyczny mebel!!! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się podoba! I faktycznie idealnie się wpasował do kącika :)

    OdpowiedzUsuń
  10. rewelacyjna szafka, zaraz dzwonie do mojej znajomej bibliotekarki i pytam czy maja jakas szafke na zbyciu:-)) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. No nareszcie!!!
    Rewelacja, jeszcze w zyciu nie widzialam takich skosnych froncikow! Bardzo fajnie to wyglada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)Te fronty czynią ją jeszcze bardziej oryginalną, prawda?

      Usuń
  12. Bardzo fajna ta szuflandia:) Swoją drogą świetny dodatek do wnętrza, a jakby nie patrzeć to jeszcze i funkcjonalny. Wprawdzie u mnie nie ma tyle wstążek, żeby tworzyć dla nich osobną szufladę, ale co innego na pewno by sie znalazło.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mam taką pracę, która wymaga szufladek na różne bibeloty, wstążki, druciki i kamienie etc. A takie zuflady mogą służyć na naprawdę wiele sposobów, nawet jako bieliżniarka. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Marzę o takiej :) Uprzejmie zazdroszczę!
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. O mamo, przecież to remedium na wszystkie moje przydasiowe problemy, których nigdy nie ma tam, gdzie się ich spodziewam (i zawsze znajdują się wtedy, gdy nie są już potrzebne...) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba czas się rozejrzeć za czymś podonym? :)

      Usuń
  15. No zmobilizowałaś mnie. Biere pod pachę wór czegoś i idę na polowanie... a nóż... Jakoś nie doceniałam do tej pory takich mini szafeczek, a okazuje się, ze mają jakiś urok w sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak mini szafeczki, ale moja ma prawie tyle wzrostu, co ja. ;) I jest baaaaardzo pojemna.

      Usuń
  16. Przepiękna! Te szufladki-daszki sprawiają, że jest jeszcze bardziej wyjątkowa niż zwykła szafka biblioteczna z milionem przegródek!

    OdpowiedzUsuń
  17. AAAA! za trzy nowe książki takie cudo! zazdraszczam:PP boska;)

    OdpowiedzUsuń
  18. zabiłaś mnie ceną tej szafki....nie dowierzam :)
    cudowny nabytek, wprost ideał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. :) Możesz zapytać Panią Anię o potwierdzenie, w mojej bibliotece miejskiej. :D

      Usuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)