piątek, 24 lipca 2015

{jak zepsuć tartę}

Koza mistrzem koziej kuchni. Brawo ja! 
Oto przepis na to, jak skutecznie popsuć bezglutenową tartę, która miała być tortem zastępczym dla tych, którym gluten funduje wątpliwe atrakcje. 


Składniki:
za mało mąki ryżowej
za dużo kakao
za dużo masła
za dużo soli
za gorąca galaretka w płynie
za...jefajna porcja owoców: malin, borówek i porzeczek

Sposób psucia tarty:
Ze źle odmierzonych ilości składników wyrobić ciasto. Schłodzić je w lodówce tylko przez chwilę, bo przecież wcale nie jest tak gorąco, jak się wydaje. Po schłodzeniu rozwałkować....nie? Nie daje się rozwałkować? Kruszy się i łamie? To nic. Nie wałkować - ugniatać palcami w formie do pieczenia. Oczywiście nie posmarować formy tłuszczem i nie oprószyć mąką. Piec w 180 stopniach przez około... aż zapomnisz.

Galaretkę w proszku zalać zbyt dużą ilością gorącej wody. Czekać aż ostygnie, albo nie czekać. Podobnie z upieczonym spodem tarty - nie czekać aż ostygnie, bo po co niby? Ułożyć owoce. No, to akurat mi się dziś udało! Zalać niewystygnięte ciasto niewystygniętą, płynną galaretką. Wstawić do lodówki z nadzieją, że jednak galaretka zastygnie i wszystko sklei.

Wyjąć ciasto po godzinie, spróbować ukroić. Zamiast ładnych trójkącików. wyjąć na talerz kakaowe błotko z owocami. Podawać w misce, z łychą. Najlepiej szwedzką, taką drewnianą, dużą. Prosto z korytka.

To była chyba tysięczna tarta w moim życiu. Jedyna, która okazała się być taką piękną katastrofą... ;) No, to jutro dla mojej kochanej bezglutenowej Mamy, zamiast tortu będą lody. Z posypką tartopodobną.
k

18 komentarzy:

  1. Uuuuuu, no to składam kondolencje z powodu Twojej tarty. :(
    Może uda Ci się niedługo wskrzesić przepis i przygotujesz jeszcze raz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. upsss..i ja mam na koncie kilka takich kuchennych wpadek.....współczuję:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, dzięki kobietki! Ale ja się wcale nie przejmuję. ;) Koza też człowiek i czasem jej się takie piękne katastrofy przydarzają. ;) Buziaki i dobrego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy musi czasami coś s spierdzie...Moja córka zjadła by ją pewnie z lubością. Zawsze zajadała się wszelkim zakalcami. Tarty się robi szybko, jutro zrobisz powtórkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było czasu na powtórkę, środek tarty wyjedzony. ;)

      Usuń
  5. O rany, ale się uśmiałam :D hahaha
    Ja mam tak zawsze w kuchni, dlatego najchętniej w ogóle bym tam nie wchodziła.

    Sto lat dla mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przekażę Mamie w... Lutym. 😉 Jutro urodziny ma mój. Najlepszy Mąż Na Świecie. 😉

      Usuń
  6. Kasiu niesamowita jesteś, ależ się uśmiałam :))) Pisałam już jakiś czas temu, że kocham Cię czytać ... <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozśmieszyłaś mnie do łez tym przepisem na nieudaną tartę :))))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie posty też są potrzebne... do śmiechu :-) Dzięki! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pewnie, przeciez to samo życie jest! ;)

      Usuń
  9. Oj dawno nie czytałam tak rozkosznej relacji z katastrofy. Brawo Ty! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. heheh, rewelacyjny przepis, uśmiałam się ogromnie, ale pewnie Tobie nie było do śmiechu;) Ps. jak ja nie lubię robić ciast z galaretką - nie wychodzą mi!;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzę nie próbować w domu! ;))))) Ps. ja lubię ciasta z galaretką....jeść! :D

      Usuń
  11. ja tez miała kilka takich spektakularnych wpadek :) następna tarta uda się z pewnością!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)