poniedziałek, 8 czerwca 2015

{Podróże do wewnątrz: Skansen w Olsztynku}

Po 12 latach razem (w tym prawie 5 po ślubie) nadal zdarzają nam się randki.
Może teraz, zamiast kina i ciastka w knajpce, wybieramy zupełnie inne przyjemności,
a czasami nawet skrupulatnie je planujemy, ale tak to już jest, że im człowiek starszy,
tym bardziej szanuje swój czas.
Ponieważ na długi weekend nie mieliśmy żadnych konkretnych planów, oprócz wypoczynku i korzystania z pogody
(co też uczyniliśmy we czwartek i piątek), na sobotnie przedpołudnie R. zaplanował randkę - wypad
do olsztyneckiego parku etnograficznego (klik).


Ostatnio byłam tam jakieś 20 lat temu, na wycieczce szkolnej. R. podobnie. Sobotnia randka była zatem najlepszą okazją, by odświeżyć pamięć, nazbierać nowych wspomnień i zrobić kilka zdjęć. No dobrze, dużo więcej, niż kilka... o czym przekonacie się poniżej. A kto śledzi kozią stronę na facebooku (klik) ten wie, że miałam ogromny problem z wybraniem tych migawek, które Was nie zanudzą
i będą warte podzielenia się nimi tutaj. ;)





Muzeum w Olsztynku dysponuje terenem o powierzchni 94 ha, na którym zbiory muzealne zgromadzone są 
w 74 obiektach architektonicznych pochodzących z wiejskich części Mazur, Warmii, Powiśla i Małej Litwy. 
Między budynkami mieszkalnymi znajdują się tu także obiekty sakralne, zabudowania gospodarcze 
i przemysłowe. Wyposażone są w tradycyjne eksponaty z XIX i XX wieku. Fotografie wszystkich obiektów 
oraz bardziej szczegółowe informacje znajdziecie na stronie internetowej parku (klik)
do odwiedzenia której serdecznie zapraszam. 





Muszę przyznać, że mam duży sentyment zarówno do architektury, jak i niektórych elementów wyposażenia domów wiejskich z XIX i XX wieku. Pomijając już fakt, że są to po prostu pięknie wykonane, 
trwałe rzeczy, wiele z nich znam z dzieciństwa, z domu dziadków. 
Możecie mi wierzyć lub nie, ale w kilku miejscach jednocześnie wybuchaliśmy z R. radosnym śmiechem 
i mówiliśmy "babcia miała takie samo!" Krzesło, makatkę, koc, lampę, sekretarzyk, obrus, 
foremkę do masła... i tak dalej. 
Ale jedno jest pewne - bardzo chciałabym zamieszkać w jednym z takich domów, np. w chałupie podcieniowej widocznej na zdjęciu poniżej. Oczywiście z tą różnicą, że ze wszystkimi wygodami czasów współczesnych. ;) Spójrzcie tylko na detale - nawet klamka czy drzwi mają piękny kształt. 







Poniższy fotel pochodzi z kolekcji ręcznie malowanych mebli ludowych z terenów Warmii, Mazur i Powiśla. Toaletki, szafki narożne typu rogal, skrzynie wianne - wszystko ozdabiane było ręcznie. 
Jestem też zachwycona różnorodnością kształtów i zdobień okiennic. Są jak marzenie! :)





Ponieważ teren parku jest dość duży, również zwierzęta znalazły tutaj swoje miejsce. 
Oprócz konika polskiego, owiec rasy skuddy (znanej już w średniowieczu), m.in. kur gołoszyjek polskich 
czy królików, zamieszkały tu także kozy alpejskie!
Niestety w obliczu upału postanowiły schować się w swoich domkach i zdjęć owych kóz nie posiadam. 
Miałam za to bliskie spotkanie z indykiem, a jeden z zazdrosnych kogutów pogonił R. z podwórka. 
Chyba w obawie, że mu kurę na rosół przerobi? ;)


Wiatraki typu holenderskiego są nie lada atrakcją, zwłaszcza dla dzieci.
Do jednego z nich można wejść i sprawdzić, co ma w środku. :) Ale oprócz tego dzieciaki mogą zobaczyć,
jakimi zabawkami bawiły się dzieci w minionych wiekach.
Chyba w każdej kulturze, a na pewno wśród Celtów i Wikingów, konie miały na tyle duże znaczenie,
że stanowiły jeden z głównych motywów zabawek i ozdób. Nie inaczej było i u nas.
Koniki, różnej maści, wykonane z różnych materiałów i różnymi metodami, spotkamy także w Olsztynku.



Pod koniec wędrówki zajrzeliśmy do kopii kościoła ewangelickiego z Rychnowa (klik), jedynego zachowanego budynku sakralnego, wybudowanego w tradycyjny sposób z drewna, gdzie na suficie naszym oczom, 
oprócz mitycznych pierwszych ludzi, Adama i Ewy (klik), ukazał się... jednorożec (klik)! :) 
No, do takiego nieba z jednorożcami idę pierwsza! 

Mam jeszcze gratkę dla wszystkich blogerów i blogerek wnętrzarskich - oryginalne Thonety także znalazły swoje miejsce w olsztyneckim skansenie. :) Zdjęcie możecie zobaczyć tutaj (klik).

Nasza randka zakończyła się jeszcze pysznym obiadkiem w jednej z pobliskich restauracji, 
której nazwa nas skusiła. Zdziwieni byliśmy tłumem gości, ale - jak się później okazało - restaurację można było niedawno zobaczyć w pewnym programie telewizyjnym... ;)

Uff... Jeśli dotrwaliście do tego miejsca i przeczytaliście to, co chciałam Wam powiedzieć, 
to GRATULUJĘ! I DZIĘKUJĘ bardzo! I przepraszam, że tyle tych zdjęć 
(pstrykanie w pełnym słońcu to dla mnie męka!). 
Dobrego poniedziałku i całego tygodnia Wam życzę!
k





23 komentarze:

  1. Piękny skansem, mogłabym tam cały dzień przebywać
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bardzo fajne miejsce, również dla rodzin z dziećmi. W ciągu roku odbywa się tam szereg imprez, warto się wybrać na którąś z nich.

      Usuń
  2. piękne zdjęcia! i miejsce cudne :)
    aż wstyd się przyznać ale co roku jestem w okolicy a nigdy tam nie byłam :( pora to nadrobić w lipcu albo sierpniu gdy pojedziemy do chaty na dłuzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czas nadrobić zaległości! :)
      Dziękuję!

      Usuń
    2. hahaha, Marianna! To ja byłam, a Ty nie byłas?? Kozo domowa, ja uwielbiam ten skansen, to jeden z ładniejszych, w jakich byłam :)
      https://www.facebook.com/siarecka/media_set?set=a.4260316620631.167678.1067386637&type=3

      Usuń
    3. Ewa to, że Ty byłaś to ja wiem :P wtedy sporo zwiedzaliście okolicznych atrakcji :)

      Usuń
  3. Świetne zdjęcia! Odwiedziłam to miejsce po raz pierwszy w zeszłym roku i byłam nim zauroczona. A najbardziej podobały mi się chyba wiatraki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Prawda, że robi dobre wrażenie? :) Wiatraki są świetne. Ja jednak oddałam swoje serce chatom i ich kolorowym drzwiom i okiennicom, a także...zwierzakom. :D

      Usuń
  4. Pomysłowe miejsce wybraliście na randkę ;0
    Dzięki za oprowadzenie, z pewnością warto poświęcić dzień, żeby zobaczyć i poczuć jak to niegdyś bywało, szkoda że od nas to pół Polski albo i więcej.. Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najwięcej randek w tak urokliwych miejscach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Typowe randkowe miejsca mamy już przerobione. ;) Na kolację przy świecach czy kino też się czasami decydujemy, ale zdecydowanie oboje wolimy odwiedzić jakieś fajne miejsce i połączyć przyjemne z pożytecznym. ;)

      Usuń
  5. Ilość zdjęć akurat. Super miejsce! Mam nadzieję kiedyś je odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam, widziałam, chciałam tam zostać:) Piękne miejsce... Dzięki Twoim zdjęciom mogłam wrócić tam na chwilkę:) Piękna ta nasza Polska:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, jak będę po drodze to zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam :) Bardzo urocze miejsce.
    Pozdrawiam serdecznie! Marta :)

    OdpowiedzUsuń
  9. byłam tam lata temu widze, że nic się nie zmieniło

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę dziewczyny zabrać w takie miejsce-niech zobaczą, że tabletów i komórek nie było :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny skansen, uwielbiam zwiedzać takie miejsca :) A tu widzę jest naprawdę bardzo zadbane o wszystkie drobiazgi, nawet żywe zwierzęta są.....super :)
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam skanseny, a Twoje zdjęcia robią ogromne wrażenie - pięknie, klimatycznie, sielsko. Życzę mnóstwa udanych randek z mężem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W tym skansenie jeszcze nie byłam, ale kiedyś na pewno to naprawię. Zdjęcia piękne, cieszę się, że wrzucilas je wszystkie.

    A w poście coś jeszcze zwróciło moją uwagę: początek. My z Mężem też jesteśmy prawie 5 lat po ślubie, spotykamy się od 13, (a znamy od 19). To podobnie, jak Wy! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam tam kilka lat temu, więc już zapomniałam jak wygląda skansen. Zawsze lubiłam takie miejsca zatrzymane w czasie. Komuś się wydaje, że stary budynek się do niczego nie przyda, a w przyszłości może stać się zabytkiem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)