czwartek, 18 czerwca 2015

{kryminalna miłość}

I see dead people napisał ktoś, dla żartu, na drzwiach komisarza Harry'ego Hole.
Na moich drzwiach ktoś mógłby napisać: nie lubię kryminałów. Ale, w moim przypadku, to już nie jest prawda. Czego nie mogę powiedzieć o wspomnianym wyżej policjancie.


Odkąd pięć lat temu, po naszym ślubie, zamiast kwiatów od gości dostaliśmy książki, a wśród nich Pierwszy śnieg Jo Nesbø - przepadłam. Skandynawskie kryminały, jak fala tsunami, pojawiły się nagle i zatapiając wszystko wokół, zalały moje serce i głowę. Podobnie dzieje się ze skandynawskimi serialami (widzieliście Broen? Może Forbrydelsen? Albo moje ostatnie odkrycie - dzięki, Marta - Jordskott?) i filmami.
Oczywiście ta fascynacja to również echo mojej kilkunastoletniej już miłości do Skandynawii w ogóle,
a do Norwegii w szczególności. Mogłabym pewnie przeczytać prawie wszystko, byle działo się gdzieś tam. ;)


Jeśli zaś chodzi o kryminał jako gatunek literacki, to nigdy nie byłam fanką ani Agathy Christie,
Detektywa Poirot, ani nawet Psiego Detektywa. ;) Natomiast komisarz Harry Hole (pięknie brzmiące w norweskim "Hu-le" z akcentem na pierwszą sylabę!) to po prostu facet z krwi i kości, dryblas z problemem alkoholowym
i genialny, choć emocjonalnie upośledzony gliniarz, któremu wierzę. Przypomina mi trochę krakowskiego abnegata, nieco staroświeckiego detektywa amatora - Mistrza - z trylogii kryminalnej Marcina Świetlickiego.
Tyle, że Hole, w przeciwieństwie do Mistrza, jest prawdziwym mistrzem detektywistycznej sztuki.
Akcja osadzona w Oslo, pięknym i w rzeczywistości uznawanym za jedno z najbezpieczniejszych miast świata,
tylko dodaje smaku.


Nasza półka ze skandynawskimi kryminałami się rozrasta, a Hole ma towarzystwo
w postaci bohaterów Camilli Läckberg, Stiega Larssona czy Petera Høega. Z pewnością na tym nie koniec...
Dzięki temu, niemal co wieczór mam randkę, która zaczyna się i kończy w łóżku, i zawsze jest udana.
Bo nie ma to, jak kawał dobrej, mrożącej nieco krew w żyłach, literatury przed snem.


A Wy czytacie kryminały? Może jest coś, co warto - według Was - przeczytać i chcecie mi to polecić?
Napiszcie w komentarzach. :)

Miłego dnia,
k


28 komentarzy:

  1. Ja czytam. Wiem, że nie do końca kryminały kipią ambicją, ale między Dostojewskim a Tołstojem dobrze sobie przecież zrobić luźną przerwę. Nesbo wypożyczyłam z biblioteki i czeka teraz na swoją kolejkę. A jak się spodoba, to cóż... w tym roku też mam ślub i też zamiast kwiatów chcemy książki :D Z kryminałów to dwa Christie, które pewno już czytałaś : "Dziesięciu Murzynków" i "Morderstwo w Orient Expressie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy kryminal w ogóle powinien być bardzo ambitny... na pewno musi być doskonałą rozrywką. Myślę, że te autorstwa Nesbo takie są.
      I teraz Cię może trochę zdziwię, ale nie przeczytałam ani jednej książki Christie w całości. ;) Może powinnam im dać jeszcze jedną szansę po latach?

      Usuń
  2. Wspaniała kolekcja, tylko pozazdrościć :) Ja z tego towarzystwa od niedawna posiadam Czerwone gardło, niestety jeszcze nie przeczytałam, jestem w fazie końca świata i zombi. Jak skończę trylogię Apokalipsy Z wezmę się za nie :)
    Prawie nie oglądamy seriali ani filmów, muszą być naprawdę dobre ale Broen i Forbrydelsen tak nas zaciekawił że obejrzeliśmy prawie jednym tchem :) Jordskott? nie słyszałam ale skoro polecasz damy mu szansę :)
    Rewelacyjny pomysł z książkami zamiast kwiatów, popieram w 100%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      Seriale, książki i filmy skandynawskie mają taki specyficzny klimat po prostu... nieco mroczny, nieco magiczny, nieco przerażający. Trzeba to po prostu lubić. ;)

      Usuń
    2. Oj mają mroczność, to hity mojego męża.
      Moja siostra mieszka od kilkudziesięciu lat w Alesud, na zdjęciach wygląda jak bajka, jednak większości trudno tam z psychiką.

      Usuń
  3. Teraz czytam "Kod Demona" Adama Blake'a. Jestem w połowie i już stwierdzam, że jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, nie słyszałam, dzięki! :)

      Usuń
  4. Czytam kryminały i lubię bardzo! mój ojciec lubował się w nich i w sensacji wszelkiego typu, na półkach zalegały setki ksiązek w tym gatunku. Dzięki niemu zaczynałam od klasyki typu "Żegnaj, laleczko" czy "Lalka na łańcuchu". Potem miałam długa przerwę od kryminałów a następnie wsiąkłam w te skandynawskie właśnie! niestety im więcej ich czytam tym bardziej potrzeba mi odmiany. Nie byłam w stanie przeczytać na raz wszystkich części Lackberg bo najnormalniej w świecie było mi zbyt schematycznie :( podobnie miałam z Mankelem. Filmy i serie takie kilku odcinkowe oglądać uwielbiam! Niestety tego co ostatnio polecałaś na fb nie znalazłam ponieważ torrenty pozamykali masowo :(
    Ale, ale! czy lubisz polskie kryminały? ja ostatnio odkryłam Katarzynę Bondę, barwnie i ciekawie pisze, wciągająco bardzo :)
    Teraz z kolei po skończonej "Florystce" robie sobie kryminalny oddech i pochłaniam "Trzy młode pieśni" Elżbiety Cherezińskiej :) mniam :)
    Miłego dnia Mądra Kozo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mankella jeszcze nie czytałam, chociaż to podobno zbrodnia go nie znać. ;) Fakt, lepiej nie czytać tych książek ciurkiem, chociaż akurat z Nesbo tego problemu nie miałam. :D Natomiast jeśli chodzi o kryminały jakiekolwiek poza skandynawskimi - kompletnie nie się nie znam! ;) Jestem zupełną ignorantką w tej materii (przepraszam!), ponieważ przez całe dotychczasowe życie byłam przekonana, że kryminały absolutnie nie są dla mnie, że nuda i w ogóle jakieś takie nie wiadomo co. ;) Dlatego każda podpowiedź i propozycja jest mile widziana! :D

      Usuń
  5. Ja generalnie tak mało czytam, że aż wstyd się przyznać... Ale niestety moje życie pochłaniają inne sprawy... Za kryminałami nie przepadam, chociaż czytałam czasami. No cóż, ale, ale - ja polecam książkę "Nocarz" Magdaleny Kozak - nie jest to kryminał, ale raczej sensacja fantasy - ja na fantasy wychowana, dlatego, to pierwsze, co mi przyszło do głowy. A tu nie dość, że świetnie napisana książka, super akcja, trzyma w napięciu, to kobieta jest autorką - polecam , jeśli trawisz fantasy (chociaż akcja dzieje się we współczesnej Polsce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja się na fantastyce wychowywałam! ;) O tym Nocarzu to się kilka lat temu naczytałam, ale w ferworze przeprowadzek itp. zupełnie o nim zapomniałam! Będzie okazja, by to naprawić. :)

      Usuń
  6. Pozdrawia fanka Agathy Christie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również od pewnego czasu pochłaniam skandynawskie kryminały, świetne są :-) z naszych polskich polecam książki Zygmunta Miłoszewskiego, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja miłość do zbrodni po skandynawsku zaczęła się od Mankella, a Agatę Christie preferuję ostatnio w formie telewizyjnej. Jak na 13th Street leci Poirot z D. Suchet'em, to wiem że nie będę musiała pruć ani jednego koralika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zyjemy bez telewizora w domu - z wyboru, dlatego raczej mnie omijają takie atrakcje. Sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle. ;)

      Usuń
    2. Oooooo rzadko się zdarza abym trafiła na kogoś kto też z wyboru nie ma tv. U nas jakieś 3 lata minęły i to była rewelacyjna decyzja. Mamy zdecydowanie więcej czasu i czytamy więcej książek :)

      Usuń
    3. Dobrze, dobrze. U mnie maniakalność telewizyjna to tylko i wyłącznie sport. Ja oglądam tylko Kuchnię TV, jako kołysankę do snu. Najbardziej lubię, gdy jeżdżą po świecie i odkrywają to co jeszcze nie odkryte.

      Usuń
  9. Pamiętam jak czytałam Larssona to przepadłam :)
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kryminały uwielbiam od zawsze. W czasach szkolnych zamiast lektur czytałam Agathę Christie:) Moja przygoda ze skandynawskimi kryminałami zaczęła się oczywiście od trylogii "Millenium" i przepadłam. Teraz zaś przerabiam Camillę Läckberg (wczoraj skończyłam czytać "Syrenkę" :)). Jest coś, co uwielbiam w tych kryminałach, coś mrocznego, ale takiego ludzkiego zarazem. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale jak zaczynam je czytać, to nie mogę skończyć. Zarywam nocki, byleby jak najwięcej przeczytać. Następnego dnia (po wypiciu kilku ogromnych filiżanek kawy:)) cały czas rozmyślam o czytanej książce (Kto? Dlaczego? Jak do tego doszło?) Wiem, że jak przeczytam "Pogromcę lwów to następny na liście jest właśnie Jo Nesbø (przyszła teściowa już mi kupiła trzy pierwsze części:)). Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Generalnie czytam ciągle, głównie literaturę francuską, ale nie tylko. Kryminałów nie czytałam dopóki przyjaciółka nie wciągnęła mnie w te skandynawskie właśnie. Zaczęło się od Millenium, potem Nesbo od pierwszej części do Policji, w międzyczasie kilka Camilli Lackberg, ale te mnie denerwowały bo w prawie każdej ofiarą jest dziecko, a tego nie lubię. Potem zaczęła się budowa i zastopowałam. Teraz czytam "Wiedeńską grę" Carli Montero, a wcześniej Szmaragdową Tablicę tej autorki i tę książkę mogę polecić z czystym sumieniem. Wiedeńska gra też zapowiada się ciekawie tylko przerywniki w postaci malowania krzeseł, a obecnie stołu na taras skutecznie utrudniają mi dobrnięcie do końca ;) Bardzo mocno polecam też "Cień wiatru" Zafona, wspaniała książka, mnie zafascynowała, jak również "Grę anioła" tego autora. Mogłabym pisać i pisać na ten temat. Może bloga o książkach założę ;) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja z kolei jak zaczęłam czytać Camilę Lackberg, to zdarzało mi się kilkakrotnie przejechać autobusem mój przystanek. A potem szłam piechotą czytają i potykając się o chodnik ;)

    Ciągnie nas do tej Skandynawii! Wnętrza, książki, seriale :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj też czytałam! Mój pierwszy i chyba jeden z ulubionych to "Żegnaj laleczko". Nie lubię, dokładnie tych samych co ty, jednak przeczytałam. Dużo czytałam też (może lubiłam, w pewnym etapie życia) szpiegowskie, szczególnie Forsytha i wszelkie Borny. Obecnie nie mam kompletnie czasu, choć moje dziecko mi udowadnia, że jeśliby poświęciłabym na czytanie 15 min dziennie, to jedną książkę w miesiąc bym łyknęła. Ja niestety łykam tylko zawodowe, bo do literatury uwielbiam się przykleić. Zawsze najlepiej czytało mi się w pociągach i tramwajach, jednak ostatnio rzadko jeżdżę. Tak więc poprzestaję na biografiach PWN dotyczących malarzy. Polecam Picasso, świetnie się czytał. Oczywiście w wakacje lub ferie.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytam kryminałów, jednak gdyby ktoś podsunął mi jakiś pod nos pewnie i tak by mnie pochłonął. Nie jestem bowiem wymagająca jeśli chodzi o gatunek książki, bardziej obchodzi mnie to jak jest napisana i jaka historie opowiada. Jestem zdecydowanie ksiażkoholiczką i jestem z tego dumna, tym bardziej, że coraz mniej moich rówieśników poznaje tą magię zawartą w zapisanych kartach każdej książki ;)

    niutta.blogspot.com
    ~Niuta.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jo Nesbo to jeden z ulubionych autorów mojego męża, chyba sama muszę się tez skusić:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziś kupiłam sobie Tess Gerritsen - lubię jej medyczne krymianały. Skubię sobie teraz Ian'a Rankin'a, bo akcja jego książek osadzona jest głównie w Edynburgu, a ja tu mieszkam - fajnie się czyta o ulicach przez które się jedzie np do pracy :)
    Aha - na youtube jest mnóstwo kanałów książkowych, polecam Ci Wielkiego Buka. Autorka chyba co środę daje filmik z recenzją kryminału, jest to jeden z jej ulubionych gatunków :)
    pozdrawiam ze Szkocji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)