czwartek, 11 czerwca 2015

{Chabry i ludzie}

Psiapsióła wpadła wczoraj na minutkę, odśpiewała mi "Sto lat", chociaż urodziny mam w styczniu i wręczyła ten piękny bukiecik ulubionych polnych kwiatów. Uwielbiam Ją za to. Za te szalone pomysły, drobne gesty, które powodują uśmiech na twarzy. 


ryciny - źródło

Są takie dni, kiedy nie mogę sobie znaleźć miejsca. I nie chodzi o to, że nie ma gdzie usiąść czy pójść, tylko nagle, w mojej bardzo otwartej głowie, robi się ciasno. Potrzebuję resetu. I wtedy, jak na zawołanie, pojawia się ktoś, kto samą obecnością poprawia humor i dodaje energii. 



Muszę przyznać, że mam szczęście do ludzi. Wokół mnie są same dobre osoby i nietuzinkowe osobowości. Niektóre znam od wielu, wielu lat, a niektóre pojawiły się stosunkowo niedawno. Niektóre są tuż obok (szczególnie pozdrawiam sąsiedzką lożę szyderców ;)), niektóre mieszkają setki kilometrów stąd. 
Ale wszystkie są dla mnie bardzo ważne. 



I zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie przychodzą i odchodzą, przyjaźnie trwają przez chwilkę lub latami liczonymi w dziesiątkach, ale nawet wtedy bywa, że jakieś drzwi się zamykają. To wszystko dzieje się po to, żeby otworzyły się nowe. Tak w życiu, jak i w przyjaźni: nie liczy się ilość, tylko jakość. 
A jeśli idą w parze - to już ideał. :) 


Fajnego popołudnia! Jutro już piątek! :)
Uściski!
k


18 komentarzy:

  1. Kozo pięknie napisane. Ostatni mój post w podobnym klimacie. Dostrzegajmy, cieszmy się i dziękujmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to lecę, pędzę, kopytkuję, by przeczytać! :) Dziękuję!

      Usuń
  2. Masz dzień przemyśleń? :-) Niebieskie te Twoje myśli! Uściski z daleka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na serca dnie
      Niebieski kolor jest
      Czy tego chcesz czy nie
      I nie bój się
      Gdy tak jak ja szczęścia nie rozumiesz" :)

      Usuń
  3. Piękny tekst i chabry oczywiście także :)
    Pozdrawiam serdecznie! Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęściara z Ciebie. Nie ma nic lepszego niż przyjaciel, którego sama obecność poprawia nam humor, z którym można godzinami rozmawiać nie wypowiadając ani słowa, który przynosi nam takie piękne kwiaty:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę Ci, że masz przyjaciółkę blisko, która zawsze może Cię nagle odwiedzić. Ja moje mam daleko i tylko telefon pozostaje na co dzień. To i tak dużo, bo zawsze, jak z nimi rozmawiam, to lżej na sercu się robi.
    Chyba tak musi być, bo z przyjaźniami zawsze jakoś tak u mnie było....
    Chabry uwielbiam. Od kilku dni widzę ja na polach wśród zbóż - muszę w końcu zrobić zdjęcie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, tak dobrze mam od niedawna. Wcześniej żyliśmy w rozjazdach, z daleka od wszystkich bliskich, we dwójkę tylko. Bywało ciężko, w tym czasie jedna wielka (dwudziestoletnia) przyjaźń mi się rozpadła, ale w to miejsce wskoczyły trzy nowe. Skype czy telefon czasami musi wystarczyć. A i to dużo! :) Uściski ślę, internetowe, ale tak mocne, jak prawdziwe! :)

      Usuń
  6. Kózko u mnie podobnie, takie proste gesty osób, które są gdzieś tam dookoła pozwalają czasem wyjść z dołka albo dają nadzieję, że to nie tylko ja jestem inna (w taki pozytywny sposób oczywiście hehe). Niestety lub stety częściej dalej niż bliżej mam te osoby (patrz Dom Mokoszy :) ale za to spotkania raz do roku są wręcz magiczne a wartościowych znajomości nie zabija codzienność i proza życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że byśmy się we 3 świetnie dogadały! :) Ja Was obserwuję jeszcze z czasów "starego" bloga, nurrgulowego i czuję przyciąganie. :) Spotkania raz na dłuższy czas celebruje się za to ze zdwojoną siłą, prawda? Cmok!

      Usuń
  7. Cieszę się, że masz tak wspaniałych przyjaciół. Na szczęście świat nie powoduje, że znikają.
    Przypomniałaś mi jak 50 lat temu zbierałam w łanie żyta chabry. Babcia robiła z nich syrop i uważała, aby nie powstało winko, bo zabronione dla dziecka.
    Też uwielbiam chabry i kolor chabrowy, choć to jedyny nie pasujący do mojej twarzy. One chyba się nazywają konkole. Też mam takie rysunki, przechowuję książkę, chyba przewodnik pszczelarza, który mama zakupiła w latach 50 siątych w szkole rolniczej.
    Ostatnio wracając z Łowicza widziałam takie łany, dodatkowo przeplatane makami, ale jak zatrzymać się na autostradzie, by pofocić, a w dni powszednie brakuje jak zwykle czasu by gdzieś wyjechać.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam łąki latem, poprzetykane chabrami, makami, rumiankiem. Zazwyczaj o tej porze roku znoszę do domu bukiety polnych kwiatów. :)
      Piękne wspomnienia! Z chęcią zobaczyłabym tą książkę. :)

      Usuń
  8. Zapomniałam o paznokciach, idealne w kolorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah no paznokcie akurat kilka dni wcześniej pomalowałam, są ciemnogranatowe. ;) Także przypadkowa zbieżność. ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam chabry i maki! Kojarzą mi się z latem, wakacjami, dzieciństwem. Przepięknie mieć obok siebie fantastycznych ludzi. A jeszcze bardziej doceniać to! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też miałam taki okres w życiu, że drzwi do pewnych osób zamknęły się. Idąc jednak kawałek dalej spotkałam otwarte inne, przyjaźniejsze drzwi :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)