poniedziałek, 11 maja 2015

{Niebo błękitne nade mną}

Maj trwa w najlepsze, wszystko się zieleni, a ja nie wiem gdzie zgubiłam marzec i kwiecień! I wiosnę!
Owszem, pamiętam długi weekend majowy, ale nagle się okazało, że termometr za oknem pokazał 
40 stopni w słońcu, a witryny sklepów straszą strojami kąpielowymi. Nie, żebym się bała plażowej mody, 
ale nikogo nie dziwi bikini w maju, natomiast czekoladowy Mikołaj w listopadzie już tak. ;) 
Jednak dziś nie będę pisać o pogodzie. Dziś o tym, co sprawia mi przyjemność, co mnie cieszy. 


Jakiś czas temu przeczytałam w pewnym mądrym magazynie, że ważne jest, by co rano, po przebudzeniu, powtarzać sobie i dziękować (sobie? bogom? komu się chce ;) ) za to, co nas dobrego w życiu spotyka. Ponieważ całe dorosłe życie uczę się cieszyć z małych rzeczy, postanowiłam taką mantrą zaczynać swoje dni. Od codziennie, do końca. 


Myślałam o tym, by wyznaczyć punkty, podpunkty, strzałeczki i kropki, myślniki i gwiazdki... opisać, wypunktować, zakreślić, zatwierdzić i amen. Nie ma lekko. Taka lista musiałaby się składać z milionów punktów, milionów podpunktów do tych punktów i jeszcze przypisów! Ale kto by to czytał? Ja na pewno nie. ;)


Dlatego tak po prostu powiem Wam, że cieszę się, że żyję we względnym zdrowiu, wśród osób, które kocham 
i które mnie kochają; z przyjaciółmi w ludzkiej postaci i z tymi w postaci futrzastej. Cieszę się, gdy niebo nade mną jest błękitne, a słońce zmusza do puszczania mu oczka, zwłaszcza mroźną zimą. Gdy mogę pójść lub pojechać w piękne miejsce, niekoniecznie odległe, i poznać nowych ludzi.


Cieszy mnie smak dobrej herbaty, a jeszcze bardziej, gdy mogę ją dzielić z bliskimi osobami. 
Gdy w samochodzie włączam Pearl Jam i mogę śpiewać z Eddiem Vedderem na cały głos, bo nikt nie usłyszy. Przyjemność sprawia mi malowanie ścian, tworzenie mebli i w ogóle czegoś z niczego. Gdy nurrgulowa biżuteria leci w świat i, po przebyciu tysięcy kilometrów, dostaje pozytywny feedback. Przyjemność sprawia mi zaskakiwanie i obdarowywanie upominkami bez okazji; uśmiech mojej Mamy. 
I w końcu, gdy kładę się do łóżka, przytulam do Małża i z poczuciem dobrze spędzonego dnia, zasypiam. 

Dobranoc.
k

12 komentarzy:

  1. świetny post, taki świeży, optymistyczny, taki wiosenny, majowy

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądre słowa. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to napisałaś :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo kojący wpis :) Przydał mi się dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. :) Mam dobry tajming. ;)

      Usuń
  5. pięknie! cieszę się podobnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto o tym pamiętać, że mamy AŻ TYLE :)

    pozdrawiam ciepło znad jednej z najprzyjemniejszych czynności, za którą jestem szalenie wdzięczna (losowi chyba, bo i komu?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, oj warto. Zwłaszcza, gdy ma się gorszy dzień. Uściski!

      Usuń
  7. Uwielbiam Twoje ciepło i biało pastelowy świat, Twoje poczucie estetyki, że absolutnie wszystko, nawet ściana u Ciebie może być piękna. Co rano będę się cieszyła, że jesteś częścią nadzej super paczki. Agulinka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaa, Aga, aj law Ju! Wzruszyłam się!

      Usuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)