czwartek, 30 kwietnia 2015

{Budyń czekoladowy}

Są takie dni, że nawet budyń nie pomoże... ale też nie zaszkodzi. ;)
Zwłaszcza, gdy nie wymaga dużego zaangażowania oraz jest zdrowy dla ciała i ducha. 



 

Kiedy mojego wewnętrznego smoka nagle najdzie na coś słodkiego, a w domu - na wszelki wypadek - nie ma ani jednej kostki czekolady, staję się nad wyraz kreatywna. Dziś w akcie desperacji ukręciłam, za pomocą blendera oczywiście, budyń. Budyń bananowo - czekoladowy.


Plan był taki, że zrobię krem czekoladowy, ale ponieważ w domu nie znalazłam żadnych orzechów i daktyli, powstał budyń. Dwuskładnikowy. Banan + kakao = niebo w gębie. :)




Na dwie porcje wystarczą w zupełności dwa dojrzałe banany i dwie łyżki naturalnego, gorzkiego kakao. Składniki mieszamy w blenderze do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli uznacie, że budyń nie jest wystarczająco słodki - dodajcie miodu lub cukru. 
Być może taki deser nie rozwiąże wszystkich problemów, ale na pewno poprawi nieco humor. ;)


Smacznego majowego weekendu Wam życzę!
k

14 komentarzy:

  1. Taki budyn - ZAWSZE pomaga :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przynajmniej warto spróbować, czy może jednak TYM RAZEM pomoże, prawda? :D

      Usuń
  2. Banan i kakao (bądź uchowana po kątach czekolada:)) to jedno z moich ulubionych połączeń:) A deser, jaki zaproponowałaś rozwiązałby wszystkie problemy, choćby na chwilę:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pozwala na te kilka chwil zapomnieć o problemach. A czasami nawet fajne pomysły na rozwiązania podsuwa. :) Dobry deser nie jest zły. Zwłaszcza, gdy jego przygotowanie trwa krócej, niż 5 minut. :D

      Usuń
  3. Ja słodyczowa nie jestem, ale...... Bananowa bardzo! To musi być pyszne! Niech no tylko ja dorwę banany :D
    PS. Jeśli wymyślisz zdrowy zastępnik chipsów i nie będzie to smakować jak styropian daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, chipsy też już wyczarowałam! :D I nie smakują jak styropian! Obiecuję, że napiszę o nich. A bananowo-czekoladowy budyń zrobiłam dziś po raz kolejny... coś czuję, że będzie stałym punktem w naszym domowym menu.

      Usuń
    2. Napisz koniecznie, ponieważ znowu niebezpiecznie spoglądam na półki z laysami strong.... :/

      Usuń
    3. To nie patrz, tylko szybko marchewkę, pasternaka, pietruszki, ziemniaka obierz, pokrój w plastry, skrop oliwą, posyp ziołami i do piekarnika (rozłożone w odległości od siebie, żeby się nie posklejały). Przed jedzeniem lekko posól. :) Albo z buraka, jabłka - na słodko. Albo z jarmużu - pyszny orzechowy posmak!

      Usuń
    4. A ile czasu mam to piec? I jaka temperatura? Jarmuż brzmi intrygująco :)

      Usuń
    5. Asiula, korzeniowe około 20 minut w 180 stopniach, a jarmuż 5 minut i sprawdzać czy się nie przypala, w 160.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A dzięki, to takie słoiczki do zapiekania. Kupiłam w Tchibo kilka lat temu i teraz żałuję, że nie wzięłam wtedy dwóch kompletów. W jednym są 4 słoiczki z przykrywkami.

      Usuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)