poniedziałek, 16 marca 2015

{ul. Poniedziałkowy Dół}


W Krakowie istnieje podobno ulica Poniedziałkowy Dół. Dziś mogłabym być jej modelową mieszkanką.


W gardle wyrósł kaktus i bardziej pociągająca (nosem) już być nie mogę. Tyle spraw do załatwienia, 
a wolałabym posiedzieć w domu, pod kocykiem, z aromatyczną herbatą i książką. Nie szkodzi, że prawdopodobnie nie poczułabym zapachu, ani smaku, poparzyła sobie język, a w wyniku czego - zalała książkę i kolana gorrrrącym płynem. Tak sobie próbuję obrzydzić ten cudowny, wprost wymarzony na dziś, obrazek. ;)



Dobrze, że chociaż pogoda jest dziś piękna - słońce wkrada się przez okna... Wrrrrrróć! Okropne jest to słońce! Do tej pory mogłam sobie tłumaczyć, że okna wcale nie są brudne - po prostu jest mgła. ;) A teraz? Każdy promień, jak wskazujący (i skazujący) palec wytyka mi, gdzie niedokładnie wytarłam podłogę i gdzie nie zauważyłam kociego kłaka podczas odkurzania oraz, że już czas najwyższy na "wiosenne porządki". 


Coś mi się wydaje, że pierwszy weekend wiosny, zamiast na łonie Natury, spędzę latając na miotle (tradycja zobowiązuje, chociaż nowoczesne czarownice przesiadły się już na odkurzacze)... Chyba, że zanucę Małżowi: 


i w ramach czekania (oby już bez smarkania) wybierzemy się na wycieczkę? Chciałabym, ale moja wewnętrzna koza sprawia, że na samą myśl o muszkach i karaluszkach swędzi mnie ręka, a nerwowym wzrokiem rozglądam się w poszukiwaniu ścierki i płynu winogronowego... 



Dobrego tygodnia!
Ściskam!
k.

8 komentarzy:

  1. No to Cię nie źle wzięło.
    Ja lubię poniedziałek, ponieważ działa u mnie turbodoładowanie. W piątek zamiast się cieszyć mam jęzor na gębie.
    Nie jesteś jedyna w dole, u mnie w rodzinie poniedziałek działa podobnie.
    Widzę białe tulipany to jedyne, które lubię, szczególnie papuzie, niedawno zafundowałam sobie te cuda. Szkoda, że mój kot też je lubi.
    Do rychłego wyzdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzięło i nie chce puścić. Ale dziś przynajmniej odzyskałam głos. Tulipany to moje ukochane kwiaty. Pozdrawiam wtorkowo!

      Usuń
  2. Nie wiem czy stosowałaś żucie surowego imbiru. Mnie jako pracującej głosem przez 35 lat, tylko to pomaga, nie tylko w jego odzyskiwaniu, ale głównie w pozbawieniu się bólu.
    Moje ukochane to banalne róże, jednak lubię wszystkie kwiaty białe i niebieskie.
    Dzięki za komentarz wielkanocny. Kurki rzeczywiście czekały i omal o nich nie zapomniałam. Lubię przeinaczać puszki, zawsze przydadzą się na przydasie, których u mnie nadmiar (najczęściej niepotrzebnych).
    Odnośnie moich odsłon wielkanocnych i bożonarodzeniowych, to staram się przestrzegać zasady: nie wcześniej niż miesiąc. Cała ta komercha, którą się ostatnio obserwuje, jest obrzydliwa. Jednak gdyby mi zależało na kasie, powinnam się bardziej spinać, bo wówczas nie miałabym startu.
    Cieszę się jednak, że ktoś to jeszcze dostrzega i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze spróbować z imbirem! Póki co wcierałam go tylko do herbaty. :)
      W obliczu czekoladowych zająców i jajek łypiących z półek w sklepach naprawdę ważne jest, by zachować rozsądek. Uwielbiam piękne dekoracje świąteczne w domu, sama często sporo wcześniej wyciągam np lampki choinkowe czy inne ozdoby, ale w moim domu mi przecież wolno. ;)

      Usuń
  3. Piękne te botaniczne ryciny!
    Skojarzyły mi się ze sceną z filmu "Dziewczyna z tatuażem" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypadkiem obserwuję świat i Home w różnych wydaniach i tak tu trafiłem po grafikach.. dziękuję za zwiewną blogową notkę którą nie omieszkałem przeczytać . No a Home z nieoszlifowanej deski i ten kolor niebieski :) Super Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że do mnie zajrzałeś! Zapraszam częściej!

      Usuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)