wtorek, 3 marca 2015

{Milionerka}

Dzień dobry! Jestem milionerką! 


Mam miliony marzeń do spełnienia, a Wy? 
Odhaczam na liście w głowie te spełnione, a na wolne miejsce wskakują nowe. Bywa, że zapominam o jakimś marzeniu i dopiero, gdy nabierze realnych kształtów, przypominam sobie, że przecież tego chciałam. Tak było z marzeniami o własnym miejscu na ziemi, kawałku podłogi, gdzie boso będziemy wydeptywać nowe ścieżki. Spełniło się. A w pakiecie z ciasnym, ale własnym dostałam sąsiedzki trójkąt bermudzki.
Bynajmniej, nic w nim nie ginie, no, może od czasu do czasu zawartość kilku butelek wina... ;)


Nauczyłam się myśleć, że wszystkie marzenia się spełniają. Bez wyjątku. Tylko potrzebują więcej lub mniej czasu, pracy, pomocy i wsparcia bliskich. Nauczyłam się, że każdy dzień przynosi spełnione marzenie, jeśli się o to postaram. Przecież spełnionym marzeniem może być odkładane od tygodni spotkanie z przyjaciółką, kot w końcu reagujący na imię, czy bilety na świetny koncert. Chcesz być milionerem? Nie ma sprawy! 
Ale licz się z tym, że to się samo nie stanie. 


Metoda małych kroczków sprawdza się u mnie najlepiej. A kroczki traktuję niezwykle poważnie. Zwłaszcza, 
gdy akurat marzę o byciu "laską" z trójką z przodu. ;) 
Wdrożyłyśmy więc z D. plan - ćwiczymy z Chodzikowską. Nie, nie pomyliłam się.  Plan polega na... 
c h o d z e n i u, dużo, dobrym tempem. I co? I działa.
Do "laski" jeszcze sporo mi brakuje, ale przecież nie o to chodzi, by złapać króliczka... A podczas chodzenia mam czas na słuchanie muzyki i wymyślanie nowych marzeń. 


Cóż, jestem milionerką z tęczą w głowie zamiast banknotów w portfelu. ;)
Spełnienia marzeń Wam życzę! A może chęci do ich spełniania?
Ściskam!
k.

 podkładki- Czary z drewna, kosz- H&M Home, notes- Kreativlink, geometryczny kubek- Westwing


11 komentarzy:

  1. Małe rzeczy cieszą, czasami bardziej niż te wielkie, wyczekane, wyobrażone na tysiąc sposobów a potem już nie ma na co czekać. A małe coś do spełnienia czeka zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo szczęście składa się z takich malutkich rzeczy, prawda? :)

      Usuń
  2. Gdzie się podziała Nurrgula. Trochę szkoda, bo bardzo lubiłam jej tajemniczość. Jednak swojska koza to też fajnie, tym bardziej, że zaczął się rok kozy, istoty bystrej i rezolutnej.
    Czyżbyś przybyła na polskie tereny? Jeśli tak to miałabym dla Ciebie zamówienie, bo według mnie tylko Ty mu sprostasz. Jakbyś była chętna, to odezwij się proszę. Napiszę co i jak na e-mail.
    Odnośnie chodzenia to my z mężem po audycji w Trójce, też zaczęliśmy mierzyć kroki. Ja 10 tys. dziennie, robię bez problemu, jednak mam lepiej, bo robię bardzo małe kroki i pracuję w ciągłym ruchu.
    Odnośnie marzeń sprawdziłam, że warto pisać afirmację i uwierzyć w feng- shui, chociaż wszyscy patrzą na ciebie z pożałowaniem.
    Ja zawsze się cieszę, że w każdym dniu mogę dostrzec coś pięknego i dobrego. Buddyści mówią, że każdy dzień należy traktować jak swój ostatni.
    Cieszę się wobec tego, że się odezwałaś- piękny dzień dzisiaj.
    Ps. Gdzie się kupuje takie piękne kredki?
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nurrgula jest, działa, pracuje. :) Natomiast nie mogła się zebrać "do kupy" na blogu, potrzebowała odmiany. A że kozą jest z natury i zodiaku, to taki tego efekt. :)
      Napisz! :)
      Ps. kredki kupiłam w Carrefourze.

      Usuń
  3. Czyżbyś pojawiła się w nowym wcieleniu? :) Podoba mi się tutaj :) Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, to ja. :) Cieszę się ogromnie, że moi "dawni" blogowi przyjaciele przychodzą i tu! :) Dziękuję!

      Usuń
  4. Ale fajna ta Kozucha Domowa :) będę zaglądać :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cudownie Ciebie tu widzieć!!! :) Uściski!

      Usuń
  5. Zgadzam się w 100%. A ludzie, którzy tak nie myślą muszą być bardzo nieszczęśliwi. Znam takich...
    Dziękuję za odwiedziny u mnie. U Ciebie jest bardzo przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam znajomych milionerów! Wow! :-)
    Kredki - moje - nie dzieci - marzenie :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)