środa, 18 marca 2015

{Katarzyna ma katar}

Spotkał Katar Katarzynę. Bynajmniej, nie w Katarze. Za to ze zdwojoną siłą. Zawiązała się bowiem chrychająco-pociagająca unia katarska, która bezczelnie usiłuje mnie uziemić. Póki co idzie jej całkiem dobrze, ale jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa... Walczę przy pomocy kobaltowego zestawu ratunkowego.


Nie znam lepszego sposobu na obolały od wycierania nos, niż stary, dobry i poczciwy krem Nivea. Koniecznie ten w metalowym pudełku. Pachnie (to jedyny zapach, który chwilowo czuję) dzieciństwem. 
Dobra książka i cała reszta to tylko mali pomocnicy. 


Na śniadanie - witaminowe doładowanie. Jaglanka (płatki jaglane zamiast owsianych) gotowane na mleku, 
z truskawkami, malinami i jeżynami oraz łyżką miodu. Pycha? No nie do końca. Ale bomba witaminowo-oczyszczająca - jak najbardziej. 
 Nie jestem wielką fanką kaszy jaglanej, bo dla mnie ona nie ma smaku. Ale za to świetnie przejmuje smak innych rzeczy, dlatego warto z niej zrobić np krem czekoladowy, budyń, dodać do ciasta czy użyć jako panierki (tu najlepiej sprawdzą się płatki). 


A na deser... ulubione kwiaty od Małża. Na poprawę humoru. Na lepsze samopoczucie. Na zdrowie? I żeby było na co popatrzeć, bo zapachu przecież i tak chwilowo nie poczuję...
Uściski!
k

Ps. Macie jakieś sprawdzone sposoby na takie porządne przeziębienie?
Oprócz mleka z miodem i czosnkiem, syropu cebulowego i żucia imbiru - te już zdążyłam poznać. :)



9 komentarzy:

  1. Po kilkudziesięciu latach zmagań mam kilkanaście. W końcu pracuję z małymi dziećmi, czyli wylęgarnią wszystkiego co się da.
    Oczywiście nie ma kuracji cud a jeśli np. sztyfy do nosa działają natychmiast, możesz później odpłacić zapaleniem zatok. To niestety jest dużo gorsze od kataru (znam z autopsji).
    Jak dla mnie nie ma lepszego antidotum na katar (zwykły) jak olejek z drzewka herbacianego (tylko nie eteryczny bo to podróba) najlepiej z apteki , z dobrych sprawdzonych firm. To jedyny olejek, który można stosować bezpośrednio na skórę, nawet na rany otwarte lub doustnie. Zawsze go mam przy sobie, bo działa świetnie przy drobnych skaleczeniach. Podobno to najlepszy naturalny antyseptyk. Ostatnio na jego bazie produkuje się leki. Jeśli chodzi o katar, to można nim wysmarować sobie głęboko dziurki w nosie.
    Powracając do imbiru z poprzedniego posta, to jego działanie jest różne. Dowiedziałam się od ajurwedki. W formie świeżej chłodzi, w sproszkowanej rozgrzewa. Dlatego na "płonące" gardło najlepiej świeży. Na chore stawy, przeziębienia itp. dodawać tak jak Ty, do napojów lub potraw, i to najlepiej w zimie razem z cynamonem. Ja dodaję rano szczyptę do kawy, ponieważ neutralizuje jej niekorzystne działanie.
    Pozdrówki i zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za podpowiedzi, spróbuję się doczłapać do apteki po ten olejek! Nie miałam pojęcia, że ma takie właściwości zbawienne.

      Usuń
  2. Zdjęcia przepiękne:) Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze woda z cytryną i miodem ;) przy ostatnim przeziębieniu piłam codziennie, czosnku unikałam :P syrop z cebuli też był i o dziwo pomogło po 3 dniach :) i nie brałam żadnych tabletek, sama natura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie miałam w domu pod ręką niczego ponad wspomniane przeze mnie już składniki naturalne + tabletki i spray do nosa. Ratuję się, czym mogę. ;) Dziękuję za podpowiedzi!

      Usuń
  4. Oj, to życzę zdrówka!
    ps. Piękny kolor. Uwielbiam go w połączeniu np. z gołębią szarością.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. that breakfast is filled with good vitamins, hope they help :-)
    aleka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz. :)