czwartek, 5 stycznia 2017

{witaj, nieznajomy}

 

Na imię masz Siedemnaście i ciekawa jestem, co mi przyniesiesz...
Oprócz tego, że za kilka dni dwie trójki pojawią się w mojej metryczce. Mamy trochę kartek, całkiem czystych, do zapisania ze sobą nawzajem, Nie mam dużych wymagań. Po prostu bądź przyzwoity i nie przynoś chorób. A z resztą sobie poradzę.

środa, 21 grudnia 2016

{dziadka do orzechów mrożąca krew w żyłach historia}



To miał być zwykły dzień, sobota. Miałam wyjąć ozdoby świąteczne ze skrzyni, udekorować kawalerkę, żeby - w końcu - poczuć magię Świąt. W sieci i w marketach świąteczna atmosfera panuje już gdzieś tak od 3. listopada, ale to dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Gdybym miała choinkę ubierać 1. grudnia, a lampki, gwiazdki, reniferki i dziadki do orzechów wystawiać nawet wcześniej, zbrzydłyby mi te Święta zupełnie. Trzymam się zatem kultywowanej w moim rodzinnym domu tradycji, że jak choinka, to w wigilijny poranek.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

{o roślinach w domu - Urban Jungle Bloggers}


Najciekawsze projekty rodzą się z pasji. To takie oklepane stwierdzenie, wszystkim znane, ale prawdziwe. A jak jeszcze pasja przeradza się w pracę - nie może być lepiej. Przez dłuższą chwilę funkcjonowałam w ten sposób (zapraszam do Nurrguli) i naprawdę wiem, jak ciężki i zarazem satysfakcjonujący jest to pomysł na życie. 
Ale dziś nie o mnie. Dziś o >>> Igorze <<< i >>> Judith <<<, dwojgu przyjaciół, którzy z miłości do roślin utkali arcyciekawy projekt: Urban Jungle Bloggers.  

niedziela, 27 listopada 2016

{tęczowy regał oraz wyznanie jednorożca}


Cześć, mam na imię Kasia i jestem nie do końca anonimowym jednorożcem. To oficjalne. Robię różne brzydkie rzeczy przy użyciu tęczy. Nie dam rady dłużej tego ukrywać za fasadą "skandynawskiego", białego i stonowanego wnętrza. Tak naprawdę jaram się niesamowicie wszystkimi kolorami świata (i budyniem czekoladowym, ale to materiał na zupełnie inny czas i miejsce). Dziś opowiem Ci i pokażę, gdzie daję upust swojej naturze jednorożca i jakie tego konsekwencje ponosi nasza kawalerka. Gotowa? Gotowy? Panie przodem...

piątek, 11 listopada 2016

{swojska cebula, czyli o hyggowaniu po polsku}


Hygge. Modne, na czasie, wszyscy go pragną. A przecież to nic innego, jak stara, polska, zwyczajna przytulność. Przecież nie od dziś spędzamy wieczory razem, nawet jeśli obok siebie, czując spokój i ciepło. Nie od dziś czerpiemy przyjemność z małych rzeczy, drobnych gestów, dobrych słów. Trochę się boję, że hygge to taki jarmuż. Stare, zapomniane warzywo, wylansowane na "must have", bo przecież każdy teraz chce być fit i seksi... I skandynawsko modny! Każdy chce uprawiać hygge, zamiast się po ludzku poprzytulać, pobyć ze sobą, zwyczajnie się w związku i w domu przyjaźnić. Zjeść jabłko albo, olaboga, zwykłą, polską cebulę. ;)